CZŁONKOWIE


fot. Rafał Placek/GILDIA REŻYSERÓW POLSKICH

Reżyser filmowy i teatralny, scenarzysta, producent, wieloletni szef Studia Munka. Zwrócił na siebie uwagę filmem „AlaRm”, za który otrzymał główną nagrodę w Koszalinie. Za „Warszawę” (2003) nagrodzono go Złotym Lwem w Gdyni. Najnowszy film, „Obce Niebo” (2016) opowiadający o polskich emigrantach w Szwecji otrzymał główną nagrodę Krakowskiego Festiwalu Filmowego. Członek Europejskiej Akademii Filmowej.

 

filmpolski.pl

 

imdb.com


Dariusz Gajewski

Ruch, migracje, zderzenia kultur. To słowa-klucze do twórczości Dariusza Gajewskiego

Podróż jest dla mnie metaforą odkrywania prawdy o sobie samym – mówi reżyser. – Od ’89 roku zaczęliśmy konfrontować się ze światem. Mieliśmy idealistyczne wyobrażenia o Zachodzie. Teraz okazuje się, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż nam się wydawało. Fascynują mnie te zderzenia polskości z odmiennymi pomysłami na życie i obcą mentalnością.

W jego „Warszawie” w stolicy spotykają się ludzie z prowincji. W „Lekcjach Pana Kuki” Polacy rozbijają się o wiedeńskie realia, w „Obcym niebie” – o szwedzkie. Gajewski uważnie rejestruje różnice, które w trudnych momentach paraliżują komunikację między ludźmi. Zastanawia się, jak ponad nimi dyskutować i budować wspólnotę: Jesteśmy w historycznie ważnym momencie – komentuje – Reorganizujemy w Europie wszystkie dziedziny życia i tak naprawdę o tym nie rozmawiamy. Zaiwaniamy tym samochodem z zawrotną prędkością, jesteśmy na zakręcie, koła piszczą, nie wiadomo, co zastaniemy po wyjściu z łuku. A przecież przyszłość zależy także od nas. Dlatego uważam, że to czas na mówienie istotnych zdań.

W „Lekcjach Pana Kuki” i „Obcym niebie” Gajewski bada różnice między Europejczykami

On sam wychował się w miejscu, gdzie ścieranie ideologii czuło się na każdym kroku. Urodził się w 1964 roku w znanej z najważniejszego polskiego sanktuarium Częstochowie. Wspomina, jak w zatęchłym, szarym socjalizmie z okien obserwował maszerujące ulicami pielgrzymki. Najpierw kolorowe, ludowe, gdzie chłopi kosturami wybijali różne rytmy. Potem już „nowocześniejsze”, z megafonami. W willach obok mieszkali ci, którzy, jak na ówczesne warunki, dorobili się. A nad wszystkim unosiła się czapa systemu. I byli jeszcze oni – punkowa alternatywa. Dzieciaki, które nie zgadzały się, by przeżarła ich szarość PRL-u. Paradoksalnie, właśnie w tej siermiędze można było pozwolić sobie na wolność – wspomina. – Miałem duże grono przyjaciół, z pięćdziesiąt osób, nie chcieliśmy żyć w gównianej rzeczywistości. Zamiast czekać, aż coś nam ona zaoferuje, stworzyliśmy własną. Zajmowaliśmy się sztuką i rozbijaliśmy się od wschodniej do zachodniej granicy.

fot. Rafał Placek / GILDIA REŻYSERÓW POLSKICH

Szybko pojął, że granie w kapeli nie jest dla niego, za to zawsze kochał kręcić filmiki kamerą 8mm. Właściwie nawet 2x8mm opracowaną przez radziecką myśl techniczną. Ale zostały w nim punkowe korzenie. Do świata kultury alternatywnej wracał w latach 90., robiąc program Altenativi czy później w „Nie bój, nie bój” – portrecie anarchistów z ruchu Społeczeństwa Alternatywnego. Pożyczył sprzęt od iluzjonisty, który przywiózł kamerę ze Stanów, by przygotowywać się do tricków. Nakręcił dokument o ludowej mitologii, ale i trudnej miłości starego małżeństwa – „Bóg, diabeł, dziad i baba”. Dzięki nim zdał do łódzkiej Filmówki.

Trafił na czas równie fascynujący, co trudny. Zaczął szkołę w przełomowym 1989 roku i wyszedł z niej w momencie zapaści polskiego kina pozbawionego systemu finansowania. Pracował w telewizji, kręcił dokumenty i chodził od drzwi do drzwi ze scenariuszem „Warszawy”. Z bezradności – na podstawie sztuki „Skórzana maska” Helmuta Kraussera, którą wcześniej wystawił w teatrze – nakręcił „Alarm”. Dzięki życzliwości przyjaciół, bez jakiegokolwiek budżetu. Nagroda za ten obraz na festiwalu w Koszalinie otworzyła mu drogę do „Warszawy”.

Filmem, o który walczył latami, zwyciężył festiwal w Gdyni. Złote Lwy były zaskoczeniem, które nieznanego debiutanta wywindowały na pierwsze strony gazet. Ale i stały się głosem świeżości w polskim kinie, w którym brakowało nowych nazwisk i wizji rzeczywistości. W mozaikowym obrazie Gajewski, facet spoza środowiska, opowiedział o ludziach takich jak on, którzy wysiadali z walizką na Dworcu Centralnym w Warszawie i nie wiedzieli, jak zrobić pierwszy krok do nowego życia. Śledził losy kilkorga bohaterów tułających się nocą po uśpionych ulicach. Stworzył hołd dla miasta. Ale także przypominał o zwyczajnej solidarności w świecie, który gna do przodu z młodym wiatrem kapitalizmu.

Przełamanie obcości Warszawy nie należało wówczas do łatwych zadań – wspomina. – Najbardziej uderzyło mnie, że ludzie nie zaznajamiają się z innymi w knajpach, tylko siedzą w swoich zamkniętych gronach. I to, że pytani o godzinę na ulicy, reagowali czymś w rodzaju strachu, niechęci, podejrzliwości. Chyba tak już nie jest. Przyrosło tu przestrzeni publicznych: kawiarni, parków, ogródków. Miejsc, w których wszyscy siedzą i gadają, czują się dobrze i kontakt z innymi sprawia im przyjemność.

„Warszawa”, która zdobyła Złote Lwy w Gdyni, była głosem świeżości w polskim kinie

Spojrzenie outsidera, który nagle musi odnaleźć w nowej rzeczywistości, towarzyszy Gajewskiemu w kinie do dziś. Reżyser trzyma rękę na pulsie. W „Warszawie” pokazywał napływających do miast ludzi z polskiej prowincji. W czasach masowej emigracji w pierwszej koprodukcji polsko-austriackiej przeniósł na ekran bestsellerową powieść Radka Knappa „Lekcje pana Kuki”.

Młody chłopak przyjeżdżał tu do Wiednia, aby przeżyć przyśpieszony kurs dorosłości i odkryć, że zachodni raj ma własne problemy, pęknięcia tożsamości, mroczne strony. Podobnie w zrealizowanym w paradokumentalnym, oschłym stylu „Obcym niebie”. Zainspirowany prawdziwymi historiami emigrantów Gajewski sportretował młode małżeństwo w Szwecji. Wskutek nieporozumień, nadgorliwości urzędników i fantazji małej, zmęczonej kłótniami rodziców córki, opieka społeczna odbiera rodzinie dziecko.

Zderzenia mentalności stały się jego specjalnością. Reżyser umie wyłapać drobne gesty, w których odbija się dystans chłodnych, opanowanych Szwedów i bardziej porywczych, wychowanych w kulcie romantyzmu Polaków. Podobnie jak i dostrzegał mentalne dystanse wewnątrz społeczeństwa. A teraz znów pokaże ludzi, który opuszczają dom w poszukiwaniu lepszego życia. Przygotowuje film „Ufność”, który sam zapowiada tak: Dwie kobiety, Polka i Syryjka spotykają się w ciężarówce pędzącej do Belgii. To będzie najważniejsze spotkanie ich życia.

Gajewski nie jest już outsiderem.  Wrósł w środowisko filmowe. Osiem lat szefował Studiu Munka, powołanemu przez Stowarzyszenie Filmowców Polskich dla młodych twórców, przez trzy lata zasiadał w Zarządzie Gildii Reżyserów Polskich. Wrósł też w Warszawę. Na Ochocie z żoną, aktorką Agnieszką Grochowską, która grała w jego dwóch fabułach, wychowuje dwoje dzieci. I pozwala, aby ojcostwo otworzyło go na kolejny świat. Bo jak mówi o czteroletnim synu: Mam codzienny kontakt z kimś, kto nie kłamie, wprost obwieszcza swoją wolę i ochotę, ma genialną pamięć, dostrzega więcej z rzeczywistości i wszystkiego jest ciekawy. Całe życie szukałem duchowego mistrza. No to go mam.

— Krzysztof Kwiatkowski
Filmografia

2015 Czas niedokończony (dokument)

2015 Obce niebo (film fabularny)

2007 Lekcje pana Kuki (film fabularny)

2006 Kobieta z przeszłości (spektakl telewizyjny)

2006 Tak (dokument)

2005 Piaskownica (spektakl telewizyjny)

2003 Warszawa (film fabularny)

2002 Alarm (film fabularny)

2000 Cygaro i papierosy (dokument)

1999 Konwój (dokument)

1998 Centrum czyli pogranicze (cykl dokumentalny)

1996 Bohater (dokument)

1996 Planeta Brulion (dokument)

1995 Nie bój, nie bój (dokument)

1993 Nadchodzi świństwo (etiuda szkolna)

1993 Śmierć leszczom (dokument)

1992 Józef. Wyjątek z powszechnej historii poszukiwania (etiuda szkolna)

1991 Obrazki z Częstochowy (etiuda szkolna)

1990 Bajka (etiuda szkolna)

1990 Dom (etiuda szkolna)

1990 Jutro (etiuda szkolna)

1990 Pospieszalscy. cz. 1. Nisko latające anioły (dokument)

Nagrody

2016 Obce niebo

Międzynarodowy Festiwal Kina Niezależnego „Off Camera” − Nagroda Główna w Konkursie Polskich Filmów Fabularnych

Festiwal Filmów Polskich „BAP CINE” w Buenos Aires − Nagroda Główna

2003 Warszawa

Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni − Wielka Nagroda „Złote Lwy”

Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni − Nagroda za reżyserię

Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni − Nagroda za scenariusz

Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni − nagroda Stowarzyszenia Filmowców Polskich

Tarnowska Nagroda Filmowa − Nagroda Publiczności

Międzynarodowy Festiwal Filmowy Krajów Nadbałtyckich Swietłogorsk − Nagroda Specjalna Jury

Houston WorldFest Independent Film Festival − Platinum Award w kategorii: film kinowy

Nagroda im. Andrzeja Munka (przyznawana przez PWSFTviT) za lata 2003-2004

2002 AlaRm

Koszaliński Festiwal Debiutów Filmowych „Młodzi i Film” − Grand Prix „Wielki Jantar”