CZŁONKOWIE


fot. Rafał Placek/GILDIA REŻYSERÓW POLSKICH

Reżyser i scenarzysta urodzony w polsko-francuskiej rodzinie. Absolwent szkoły filmowej La Fémis. Autor kilku filmów krótkometrażowych i dokumentalnych. Jego debiut fabularny „Kret” (2011) został nagrodzony na festiwalach m.i. w Montrealu, w Gdyni, w Koszalinie. Odznaczony Orderem Sztuki i Literatury przez Ministra Kultury Republiki Francuskiej. Laureat Paszportu „Polityki”.

 

filmpolski.pl

 

imdb.com

 

kontakt z agentem


Rafael Lewandowski

„Dzisiaj artyści mają ważne zadanie: muszą przypominać o złożoności świata. O tym, że proste, populistyczne wizje zawsze są fałszywe i nie wolno za nimi podążać” ‑ mówi Rafael Lewandowski. Właśnie o tym są jego filmy. Zarówno w dokumentach, jak i w fabularnym „Krecie” reżyser portretuje ludzi, którzy nie mieszczą się w schematach 

Interesują go zderzenia kultur i przekraczanie granic. Także tych, które nosimy w sobie. Ma to we krwi. Urodził się w 1969 roku, w położonym w Szampanii Reims. Jego ojciec, artysta, wyjechał z kraju za miłością ‑ francuską studentką, którą poznał w Karpaczu. ‑ To nie była dramatyczna ucieczka ‑ opowiada reżyser ‑ Dzięki zaproszeniu jej rodziny dostał wizę, wyjechał po dyplomie i już nie wrócił. Do końca życia pozostał Polakiem, ale świetnie się zasymilował. We Francji bycie artystą z innego kraju to pełen szyk. 

Rafael dorastał ze świadomością swoich korzeni. Regularnie jeździł do Polski, poznał jej smaki, zapachy, atmosferę. Odwiedzał ciotkę Celę, która stała się jego przyszywaną babcią. ‑ Widziałem świat po obu stronach muru ‑ wspomina ‑ Wschód idealizował Zachód. Zachód demonizował Wschód. A przecież za żelazną kurtyną ludzie żyli, kochali się. Toczyło się życie, czasami trudniejsze, szare, ale normalne. Obserwowałem je w latach 70. Po stanie wojennym przez sześć lat nie miałem wstępu do kraju z powodu działalności mojego ojca we Francji przeciw polskiej władzy komunistycznej. Wtedy chyba najmocniej poczułem się Polakiem. 

W „Krecie” spojrzał na kraj świeżym okiem, zdołał opowiedzieć o palącym polskim problemie lustracji w sposób uniwersalny

Z ojcem brał udział w demonstracjach oraz akcjach pomocowych dla ofiar grudnia. Kiedy skończył 18 lat, wiedział już, że chce robić filmy. Pojechał do Paryża, poszedł najpierw na filmoznawstwo na Sorbonie, potem na reżyserię w La fémis. W swoich dokumentach badał polską historię. ‑ Artysta powinien wiedzieć, skąd pochodzi ‑ tłumaczy ‑ Nosiłem w sobie kulturę francuską z jej racjonalnym, kartezjańskim sposobem myślenia. Ale również coś z polskiej wrażliwości ‑ nasz romantyzm.

W „Celi” sportretował ciotkę ‑  tę, którą odwiedzał ‑ piękną, starszą kobietę. Obserwował jak jej życiorys przeplatał się z losami kraju i pokazał pokolenie targane przez historię, wojnę, zmieniające się systemy polityczne. Dla Fundacji Stevena Spielberga robił wywiady z ocalonymi z Holocaustu, a w jego „Cieniu na duszy” scenograf Willy Holt opowiadał o doświadczeniu Auschwitz.

fot. Rafał Placek/ GILDIA REŻYSERÓW POLSKICH

Coraz bardziej ciągnęło go do kraju. ‑ Po szkole filmowej szybko zrozumiałem, że nie mogę zlekceważyć swojego największego bogactwa ‑ mówi ‑ Kieślowski umarł, Polska zniknęła z francuskich ekranów. A ja miałem poczucie, że tam kryje się rzeczywistość, która domaga się opisania.

Przeniósł się do Warszawy. W „Piosence i życiu” zderzył ze sobą dwie generacje: działaczy Solidarności i ich dzieci wychowane już w nowej rzeczywistości. Rozliczał się z mitem, w którym sam dorastał, ale i diagnozował współczesność. Pytam, czy dystans zmienił jego spojrzenie na rzeczywistość. ‑ Tak, bo wiedziałem, że pewne problemy, choć trudne i bolesne, nie są wyłącznie naszą bolączką ‑odpowiada ‑ Wielka korupcja, inflacja, kryzysy… Zachodnie kraje przechodziły przez to samo. Nie miałem w sobie polskiego kompleksu. Poza tym dzięki swojemu zapleczu nie robiłem filmów tylko dla Polaków, lecz szukałem uniwersaliów. Z „Kretem” chyba się to udało. Pokazywałem go na wielu festiwalach. Nawet jeśli ktoś nie znał polskiej historii, rozumiał zawarty w nim dramat i mógł się do niego odnieść.

Właśnie on, pół-Francuz, spojrzał na kraj świeżym okiem i sięgnął po palący temat. Media zalewały kolejne doniesienia o lustracji, grzebaniu ludziom w aktach, odnalezionych lojalkach. ‑ W Stanach jak wybucha afera, kilka miesięcy później w Hollywood ktoś wychodzi na plan, by o niej opowiedzieć. Podobnie jest we Francji. A my? ‑ pyta ‑ Obserwujemy i czekamy. Nie rozumiem tego.

Zrobił film o dawnym opozycjoniście, na którego spada obciążenie współpracy z SB. Nie opowiadał się po żadnej ze stron konfliktu, ciekawiły go dylematy moralne w skomplikowanych czasach. Przypominał, że nie ma czerni i bieli. Ocenianie przeszłości z dystansu, za pomocą prostej etyki, jest nie tylko anachroniczne, ale i nieuczciwe.

Artysta powinien wiedzieć, skąd pochodzi ‑ deklaruje Lewandowski ‑ Ja łączę w sobie kulturę francuską z jej racjonalnym, kartezjańskim sposobem myślenia i polski romantyzm

W tym samym roku w „Bye Bye Dublin” wrócił też do tematu emigracji: ‑ Mam wrażenie, że w świadomości Polaków jest ona ucieczką. „wyrwaniem się” z kraju do dostatniej krainy. A ja jestem dzieckiem kryzysu ekonomicznego. Wybuchł, gdy byłem w szkole.  Złoty okres rozwoju Francji się wtedy skończył. Nieustannie słyszeliśmy od nauczycieli o złych prognozach, trudach, bezrobociu. 

Portretował też artystów, jak choćby wspaniałego Jerzego Mierzejewskiego w „Sztuce milczenia”. Ale w ich losach również odnajdywał bliskie sobie dylematy. Jak w „Minkowski | Saga”. ‑ Słynny dyrygent urodził się we Francji i pozornie nie miał już nic wspólnego z Polską ‑ mówi o swoim bohaterze Lewandowski ‑ Dopiero po czterdziestce poczuł potrzebę dowiedzenia się czegoś więcej o swojej warszawskiej rodzinie. Uciekając przed wojną zostawili nad Wisłą wszystko, co było im bliskie. Nikt z nich już nie żyje, ale zostały po nich przekazywany z pokolenia na pokolenia ból i tęsknota.

Ostatnio do listy sportretowanych przez Lewandowskiego emigrantów dołączył Zygmunt Lubicz Zaleski. Intelektualista, działacz niepodległościowy, większość życia spędził we Francji. O nim jest „Z dala od orkiestry”.

Sam Lewandowski zaś wrósł w kraj swojego ojca. Tutaj ma syna Antona, dwujęzycznego, którego ‑ jak mówi ‑ chce wychować na Europejczyka. Wciąż nie przepada za pluchą między końcem lutego a kwietniem. Drażni go brak luzu w ludziach i codziennej serdeczności  Ale czuje się tu u siebie. Lubi warszawską ofertę kulturalną: węższą może niż paryska, ale znacznie bardziej dostępną. Gdzie spacerując po mieście można wejść do filharmonii i kupić bilet bez rezerwowania z wielomiesięcznym wyprzedzaniem, a wracając natknąć się na koncert jazzowy czy rockowy. A najbardziej fascynuje go, że ten świat zmienia się z dnia na dzień.

‑ Mój francuski wujek liczył pieniądze w milionach Franków ‑ opowiada ‑ W walucie nie tylko sprzed wprowadzenia euro, ale i denominacji z 1958 roku. A w Polsce? W 1996 miałem problem z kupieniem baterii w centrum Warszawy. Dzisiaj żyję w nowoczesnym, europejskim mieście. I tylko nie wiem, jak ja wytłumaczę synowi, co czuł człowiek, który stał pięć godzin w kolejce po papier toaletowy.

— Krzysztof Kwiatkowski
Filmografia

2013 Minkowski | Saga (dokument)

2010 Kret (film fabularny)

2010 Bye, bye Dublin! (dokument)

2008 Sztuka milczenia (dokument)

2006 Piosenka i życie (dokument)

2003 W cieniu don Giovanniego (dokument)

2000 Przesłuchania (dokument)
1999 Cień na duszy (dokument)
1996 Cela (dokument)
1994 A Ranch in Nevada (etiuda szkolna)
1993 Shirley (dokument)
1992 Dzień końca lata (film krótkometrażowy)
Nagrody
2013 Minkowski | Saga
Nagroda specjalna na Jewish Motifs IFF 2015.

2011 Kret

Paszport „Polityki” − nagroda kulturalna tygodnika „Polityka” w kategorii: Film

Koszaliński Festiwal Debiutów Filmowych „Młodzi i Film” − Nagroda Publiczności

Arras Film Festival − Nagroda Francuskiego Związku Dziennikarzy Krytyki Filmowej

Arras Film Festival − Nagroda Publiczności

Film Forum Zadar  3rd International Film Festival  – Nagroda za Najlepszy debiut

Festiwal Filmów Polskich w Los Angeles − Nagroda „Hollywood Eagle Award”

Ogólnopolski Festiwal Sztuki Filmowej „Prowincjonalia” − „Jańcio Wodnik” za największe odkrycie festiwalu

Międzynarodowy Festiwal Filmowy Regiofun w Katowicach − Nagroda Główna

2000 Przesłuchania

Festiwal Traces de Vie – Nagroda Specjalna

1999 Cień na duszy

Międzynarodowy Festiwal w Kalame – Pierwsza nagroda  
Warszawski Festiwal o Tematyce Żydowskiej – Druga Nagroda
1996 Cela
Festiwal Traces de Vie – Nagroda Specjalna