CZŁONKOWIE


fot. Adam Golec/ Agencja Gazeta

Jego każdy kolejny film był ciekawszy i bardziej intensywny. Już znakomita etiuda studencka „Człowiek magnes” zrobiła światową karierę. Fabularny debiut „Moja krew” to sukces w Koszalinie, kolejny film „Chrzest”  otrzymał Srebrne Lwy w Gdyni, ostatni, „Demon” zachwycił uczestników festiwalu w Toronto. Był członkiem Europejskiej Akademii Filmowej, należał do zarządu Gildii Reżyserów Polskich. Zmarł w 2015 roku.

 

filmpolski.pl

 

imdb.com


Marcin Wrona

Mimo skromnego ilościowo dorobku był uważany za jedną najmocniejszych osobowości w polskim kinie ostatnich dekad. Reżyserem, którego styl można streścić słowem: intensywność

Urodził się w Tarnowie jako syn znanego bioenergoterapeuty Stefana Wrony. Relacja z ojcem – mieszanina opresji i fascynacji – naznaczyła na zawsze jego życie.  Znalazła odzwierciedlenie w wielokrotnie nagradzanej etiudzie „Człowiek magnes”. Twórca planował ten film jako dokument poświęcony ojcu, ale efekt jest kompilacją gatunków i technik. Obok scen z udziałem aktorów Ewy Kasprzyk i Zdzisława Wardejna pojawiają się również fragmenty z domowego archiwum oraz sekwencje animowane. Obraz zachwycił odbiorców na całym świecie, wskazując na nieposkromioną wyobraźnię autora, a także jego zuchwałość w przeprowadzaniu swych zamysłów do końca. Był m.in. rewelacją na festiwalu Tribeca, organizowanym przez Roberta De Niro, gdzie zachwycił samego Martina Scorsese.

Szkolna etiuda Wrony „Człowiek Magnes” była rewelacją festiwalu Tribeca. Kolejny krótki film „Telefono” zachwycił Pedro Almodovara

Kolejny krótki film Wrony „Telefono” wpadł dla odmiany w oko innemu mistrzowi współczesnego kina, Pedro Almodovarowi. Może nic w tym dziwnego, gdyż autor „Kiki” jest de facto adresatem filmu, stanowiącego zakończenie opowiadania „ Patty Diphusa”, granego w Polsce jako monodram przez Ewę Kasprzyk. Almodovarowi „Telefono” tak bardzo się spodobał, że dołączył utwór Wrony do hiszpańskiej kolekcji DVD swoich filmów.

Tego rodzaju rekomendacje wskazują, że od początku mieliśmy do czynienia z talentem najwyższej próby. Marcin Wrona od zawsze zresztą chciał iść w stronę kina. Do reżyserii zawiodły go studia filmoznawcze na Uniwersytecie Jagiellońskim, które zaowocowały naukową publikacją. Wrona był na wydziale wspominany jako ktoś na wskroś oryginalny i odznaczający się wyjątkową wiedzą i zaangażowaniem. Wrażenie zrobił też na wykładowcach reżyserii Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego, gdzie powrócił po latach jako szczególnie bliski swym studentom nauczyciel. Po jego ukończeniu nie zaprzestał jednak nauki, kończąc kursy w Mistrzowskiej Szkole Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy, a potem wyjeżdżając do Binger Film Institute w Amsterdamie. Mawiano o nim, że jest nadambitny. Nigdy niczego nie było mu dosyć.

Trzy ukończone przez niego filmy nazywano chętnie „trylogią zła”. W pierwszym – „Mojej krwi” – bokser (zapadająca w pamięć rola Eryka Lubosa) musi po ciężkiej kontuzji zaprzestać sportowej kariery. Spodziewając się rychłej śmierci, postanawia za wszelką cenę zostawić coś po sobie. Poślubia Wietnamkę, ale szybko okazuje się, że kobieta jest w ciąży z kim innym. Bohater jednak jej nie odtrąca, ale postanawia zapewnić byt wybrance i jej dziecku. Sam Wrona nazywał „Moją krew” filmem o dojrzewaniu, o drodze od chłopca do mężczyzny. Przyznawał, że jest w nim wiele z niego samego w tamtym okresie życia. Skończył trzydziestkę, pomyślał o rodzinie i dziecku. Znalazł więc sposób przeniesienia na ekran ówczesnych swoich tęsknot i emocji.

„Moja krew” udowadniała, że mamy już odczynia z twórcą ukształtowanym, o wyrazistym charakterze pisma. Krytykom ogromnie podobała się wizualna strona dzieła, dynamiczny montaż, nerwowo prowadzona narracja. Zwracano też uwagę, że Wronie udało się wejść głęboko w świat społeczności Wietnamczyków w Polsce, zwykle szczelnie zamkniętej na obcych.

Prawdziwym wydarzeniem był jednak jego kolejny film. „Chrzest” wszedł na ekrany kilka miesięcy po fabularnym debiucie twórcy, ale doczekał się nieporównanie szerszego rozgłosu, a także znacznie liczniejszej widowni w kinach. Wrona umiejętnie posługiwał się w nim sztafażem kina sensacyjnego, ale wprawni obserwatorzy szybko odkrywali, że to opowieść o czymś więcej. Niektórzy odkrywali nawet w „Chrzcie” odbicie biblijnej historii Kaina i Abla. W ich role wcielają się bohaterowie grani przez Wojciecha Zielińskiego i Tomasza Schuchardta.

Młody mężczyzna ma niebawem zginąć z wyroku mafii, którą zdradził. Prosi więc przyjaciela, odbywającego służbę wojskową, o zaopiekowanie się jego żoną i dzieckiem. Tyle że jego wybranek niczego nie wie o rzeczywistych przyczynach całej tej sytuacji. Film mówi o grze o jego duszę. O tym, że wszyscy w mniejszym lub większym stopniu są ukąszeni złem, które jest nieodłączną, nie do wyrugowania cechą ludzkiej natury. I to cechą silniejszą od instynktów dobra. U Wrony ludzie chwilami bywają dobrzy, ale trudno im oprzeć się zakorzenionemu w nich złu. Cały świat zaś jest zły, gdyż wyzwala tylko w ludziach wszystko, co w nich najgorsze, w dodatku czyni to z wyjątkową siłą i skutecznością.

Można interpretować „Demona” jako opowieść o zbiorowej niepamięci Polaków, nie chcących wracać do niechlubnych kart swej historii

Zło jest pociągające – mawiał Wrona. To wielki temat jego twórczości. Dochodzi również do głosu w jego ostatnim filmie „Demon”, jednym z najlepszych, jakie pokazano na ubiegłorocznym festiwalu w Gdyni. Jest to swobodna adaptacja dramatu Piotra Rowickiego „Przylgnięcie”, jednak od oryginału znacznie bardziej błyskotliwa, ożywczo groteskowa. Rzecz w równej mierze inspirowana klasycznym dramatem „Dybuk” Szymona An-skiego, co „Weselem” Wyspiańskiego i tym filmowym – Wojtka Smarzowskiego. Swobodnie łącząca horror z komedią, a czasem wręcz farsą, w całość iście niespotykaną. Oto na weselu w pana młodego wstępuje dybuk zmarłej przed laty w tym miejscu (a właściwie zamordowanej przez Polaków) żydowskiej dziewczyny. Coś, co miało być zabawą dla całej wsi, zmierza ku nieuchronnej katastrofie.

Można interpretować „Demona” jako opowieść o zbiorowej niepamięci, która dotknęła Polaków, nie chcących powracać do niechlubnych kart swej historii, ale wymazać je, jak weselnicy od Wrony wydarzenia ostatniej nocy. Można też jednak skupić się na świetnie granych przez Ilkaya Tirana, Andrzeja Grabowskiego, Agnieszkę Żulewską i Adama Woronowicza bohaterach oraz docenić gatunkowe mistrzostwo Wrony. Nie unikając tematów ciężkiego kalibru, jawi on się w swoim ostatnim obrazie jako artysta spełniony. Materia kina nie ma przed nim żadnych tajemnic.

Temat zła miał powrócić w następnym, planowanym projekcie reżysera, w którym znów miał nakazać swemu bohaterowi doświadczyć go na własnej skórze. Nie zdążył już jednak go zrealizować. Ostatnim dziełem Marcina Wrony jest zatem telewizyjny spektakl „Ich czworo” według sztuki Gabrieli Zapolskiej, zwycięzca sopockiego festiwalu Dwa Teatry w 2016 roku. Świetne role w tej opowieści o powszedniej również i dziś ludzkiej głupocie stworzyli m.in. Małgorzata Kożuchowska i Artur Żmijewski. Nie było to pierwsze telewizyjne spotkanie Wrony z twórczością Zapolskiej, gdyż wcześniej przedstawił znakomitą, analitycznie chłodną wersję „Moralności pani Dulskiej” z doskonałą Magdaleną Cielecką roli tytułowej. Sześć przedstawień (m.in. „Kolekcja” Pintera, „Skaza” Brody) uczyniły z Marcina Wrony jednego z najciekawszych autorów telewizyjnej sceny ostatniej dekady. Można tylko zgadywać, po jakie teksty sięgnąłby po „Ich czworo”…

Kiedy umarł, dzień po gdyńskiej premierze „Demona”, próbowano dorabiać do tej przedwczesnej, absurdalnie brzmiącej śmierci przeróżne legendy. Taką chociażby, że Marcin Wrona był samotnym wilkiem – w czarnej skórze, z kapturem zsuniętym na oczy przemierzał świat, w Gdyni nie było inaczej. Albo opowieść o tym, że to wszystko przez festiwalowe niedocenienie „Demona”, mimo że obraz zebrał już wcześniej znakomite oceny na światowych przeglądach. Lub jeszcze inna – najbardziej chyba kuriozalna: jak to Marcin Wrona skrupulatnie wyreżyserował własną śmierć. Do tego pełne hipokryzji głosy samooskarżenia – jak to, byliśmy obok i niczego nie zauważyliśmy?

Ponad rok od odejścia Wrony można spojrzeć na jego dzieło z lotu ptaka. Spróbować zamknąć ten niezwykle konsekwentny dorobek w syntezie i docenić żelazną dyscyplinę, jaką samemu sobie narzucił artysta. Co nie zmienia faktu, że dziś „Chrzest” albo „Demona” ogląda się inaczej, wciąż ze ściśniętym gardłem. Śmierć reżysera inaczej te filmy naznaczyła.

— Jacek Wakar
Filmografia

2015 Demon (film fabularny)

2015 Ich czworo (spektakl telewizyjny)

2013 Moralność Pani Dulskiej (spektakl telewizyjny)

2012 Lekarze (serial fabularny)

2012 Rewelacyjny film (film fabularny, krótkometrażowy)

2010 Chrzest (film fabularny)

2010 Ratownicy (serial fabularny)

2009 Moja krew (film fabularny)

2007 Doktor Halina (spektakl telewizyjny)

2006 Kolekcja (spektakl telewizyjny)

2005 Skaza (spektakl telewizyjny)

2004 Telefono (etiuda szkolna)

2003 Pasożyt (spektakl telewizyjny)

2001 Człowiek magnes (etiuda szkolna)

2001 Kuglarczyk (etiuda szkolna)

2000 Daj mi to (etiuda szkolna)

2000 Kakadu (etiuda szkolna)

2000 Wizyta (etiuda szkolna)

Nagrody

2016 Ich czworo

Festiwal Teatru Polskiego Radia i Teatru Telewizji Polskiej „Dwa Teatry” − Grand Prix

2015 Demon

Międzynarodowy Festiwal Filmowy „Żydowskie Motywy” − Warszawski Feniks za najlepszy film fabularny

Brussels International Fantastic Film Festival − Nagroda Specjalna Jury

Międzynarodowy Festiwal Filmowy „Listapad” w Mińsku − Dyplom

Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Hajfie − Nagroda za najlepszy film w kategorii „Between Judaism and Israelism”

Cottbus Festiwal Młodego Kina Wschodnioeuropejskiego − Wyróżnienie Specjalne

Austin Fantastic Fest − Nagroda dla najlepszego filmu w kategorii: Horror

2013 Moralność pani Dulskiej

Festiwal Teatru Polskiego Radia i Teatru Telewizji Polskiej „Dwa Teatry” − Nagroda za reżyserię

2010 Chrzest

Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni − Srebrne Lwy

Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni − Don Kichot, Nagroda Polskiej Federacji Dyskusyjnych Klubów Filmowych

Tarnowska Nagroda Filmowa − Nagroda Jury Młodzieżowego

Międzynarodowy Festiwal Filmowy „Febiofest” w Pradze − Grand Prix

Europejski Festiwal Filmowy w Ploeszti − Nagroda za reżyserię

Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Mons − Grand Prix

Międzynarodowy Festiwal Kina Niezależnego „Off Camera” − Nagroda Główna w Konkursie Polskich Filmów Fabularnych

Reykjavik International Film Festival − Wyróżnienie

2009 Moja krew

Koszaliński Festiwal Debiutów Filmowych „Młodzi i Film” − Nagroda Dziennikarzy

Koszalin (Koszaliński Festiwal Debiutów Filmowych „Młodzi i Film” − Nagroda za scenariusz

Cypryjski Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Nikozja − „Złota Afrodyta” w kategorii: najlepszy film

Cypryjski Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Nikozja − „Złota Afrodyta” w kategorii: najlepszy reżyser

Cypryjski Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Nikozja − „Złota Afrodyta” w kategorii: najlepszy scenariusz

Międzynarodowy Festiwal Fabularnych, Telewizyjnych i Video w Avanca − Wyróżnienie Specjalne

2009 Doktor Halina

New York Festivals − Srebrny Medal

2006 Skaza

Festiwal Teatru Polskiego Radia i Teatru Telewizji Polskiej „Dwa Teatry” − Nagroda za reżyserię

Ogólnopolski Festiwal Sztuki Reżyserskiej „Interpretacje”− nagroda za reżyserię

2005 Telefono

Krakowski Festiwal Filmów Niezależnych KRAKFFA − III Nagroda dla filmu studenckiego

2004 Pasożyt

Festiwal Teatru Polskiego Radia i Teatru Telewizji Polskiej „Dwa Teatry” − Nagroda Honorowa za debiut reżyserski

2002 Człowiek magnes

Ogólnopolski Festiwal Sztuki Filmowej „Prowincjonalia” − „Jańcio Wodnik” za najlepszy krótkometrażowy film fabularny

Wrocław Slamdance Poland − nagroda Studia Filmowego „Montevideo”

Belgrad Mikrokino Film Festival − Nagroda Specjalna

Pescara Unimovie Festiwal − Najlepszy Film

TriBeCa International Film Festival − nagroda MTV za najlepszy film studencki oraz wyróżnienie w kategorii filmu krótkometrażowego

TriBeCa International Film Festival − nagroda w kategorii: Najlepszy Film Studencki

Monachium International Film Festival − Wyróżnienie specjalne

Międzynarodowy Festiwal Filmowy „Etiuda & Anima” w Krakowie − Grand Prix „Złoty Dinozaur”’