AKTUALNOŚCI


Komu Złote Lwy?

Mija ostatni dzień festiwalowych projekcji na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Dziś wieczorem, podczas uroczystej gali, jury pod przewodnictwem Jerzy Domaradzkiego ogłosi tegoroczny werdykt. Przypominamy tytuły, które startowały w konkursie głównym i ich festiwalowy odbiór.

Statuetka Złotego, Srebrnego i Platynowego Lwa FPFF w Gdyni/ mat pras

To ostatni dzień projekcji festiwalowych, ale przed widzami jeszcze dwa pokazy: „The Silent Twins” Agnieszki Smoczyńskiej, który pokazywano premierowo w Cannes  oraz „Kobieta na dachu”, nagrodzonego na Tribeca Film Festival w Nowym Jorku filmi w reżyserii Anny Jadowskiej. 

Jury konkursu głównego, pod przewodnictwem Jerzego Domaradzkiego ogłosi swój werdykt dziś wieczorem podczas uroczystej gali w Teatrze Muzycznym.

Przypominamy konkursowe tytuły:

Apokawixa”, reżyseria Xawery Żuławski

Komediowy horror, w którym poczucie humoru idzie łeb w łeb z katastroficznym losem ludzkości. Porywający publikę seans budził uśmiech i liczne dyskusje na festiwalu. Obok niespodziewanego obrotu wydarzeń, widzowie mieli okazję podziwiać unikalny styl narracji Xawerego Żuławskiego.

Apokawixa | reż. Xawery Żuławski

Co ciekawe „Apokawixa” została zgodnie odebrana pozytywnie zarówno przez młodych widzów obserwujących festiwal jak i doświadczonych historyków i krytyków kina starszego pokolenia. Chwalono ją pod wszystkimi względami – od, dotąd niespotykanego w polskim kinie, wykorzystanego motywu zombie, przez aktualność dzieła, skomponowane kreacje bohaterów, po wyrafinowaną reżyserię autora, która zaowocowała oryginalnością z jaką, nie na co dzień, jest dane się nam konfrontować. Zdecydowanie film, który swoją nietuzinkowością zasłużył na uznanie publiki oraz krytyków.

„(…) z pewnością nie można odmówić Żuławskiemu wyobraźni. To, jak swobodnie pozwala sobie na najbardziej ekstrawaganckie pomysły, które ostatecznie spinają się w spójną całość, jest imponujące. I tak, choć brzmi to niewiarygodnie, ostatecznie to właśnie czarna komedia o zombie jest do tej pory największym objawieniem tegorocznego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.” – pisała Karolina Stankiewicz dla wp.pl 

„ „Apokawixa” to bardzo przystępne, totalnie komercyjne, zabawne, zakręcone, krwawe i świetnie zrealizowane kino o młodzieży i głównie dla młodzieży. W końcu powstał w Polsce film, który bardzo dobrze prezentuje się na tle światowego trendu filmowego, w którym młodzież rozprawia się z zombie. Pozytywne przyjęcie filmu w Gdyni przez wytrawnych krytyków, zachwyconych zazwyczaj totalnym kinem artystycznym, też cieszy.” – czytamy w recenzji, która opublikował Krzysztof Spór

„Nie ma tanich żartów z gatunku, bo chociaż jest komediowo, to tytułową apokalipsę potraktowano z godnością. Nieprzypadkowo do ostatecznego boju stają młodzi ludzie i dorosły mężczyzna, który odciął się od świata zewnętrznego.” – opisywał film na łamach naekranie.pl Michał Kujawiński

„Brigitte Bardot cudowna”, reżyseria Lech Majewski

Dramat oparty na powieści samego reżysera. Akcja dzieje się w drugiej połowie XX wieku w komunistycznej Polsce. Życie głównego bohatera, Adama, jest naznaczone niepokojem i niepewnością. Nigdy nie poznał ojca, pilota wojskowego, który zaginął podczas II wojny światowej. Nie wiadomo czy pozostał w Anglii, czy wrócił do kraju i ukrywa się, by uniknąć prześladowań. Ktoś przesyła Adamowi kartki i paczki z Anglii, ale bohater nie ma pewności czy to ojciec. Paczki i kontakt z Zachodem są powodem nieustannych najść funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa na dom, który Adam dzieli z matką. Adam znajduje ucieczkę w świecie kina i fantazji. Podczas seansu filmu Godarda dosłownie przenosi się do garderoby młodej Brigitte Bardot.

Brigitte Bardot cudowna | reż. Lech Majewski

PRL-owska codzienność na progu popkulturowego świata zachodu. Wizjonerska twórczość Lecha Majewskiego ma to do siebie, że dzieli publikę. Tak samo jest z tym dziełem. Dla niektórych to pasjonującą opowieść o marzeniach młodości, a dla innych nieudaną i chaotyczną fikcją. 

„Broad Peak”, reżyseria Leszek Dawid

Historia oparta na faktach, której głównym bohaterem jest Maciej Berbeka (Ireneusz Czop), polski himalaista. W roku 1988 uczestniczy w wyprawie narodowej na Broad Peak, ośmiotysięcznika położonego na granicy Chin i Pakistanu. Nie udaje mu się zdobyć szczytu, jednocześnie będąc przekonanym o odniesieniu sukcesu. Po 25 latach ma okazję ponownie podjąć ryzyko.

Broad Peak | reż. Leszek Dawid

„Broad Peak” to film, który powinno się oglądać w kinach. Dlatego warto spróbować załapać produkcję platformy Netflix na pokazach przedpremierowych, póki można. Polscy twórcy się nie oszczędzali i weszli na wysokość ponad 5 tys. metrów, by jak najdokładniej oddać warunki wspinaczki na tytułową górę. Jest to ewenement na skalę światową. — zachwala dzieło Leszka Dawida (autor m.in. wielkiego hitu kinowego „Jesteś bogiem” czy seriali „W głębi lasu” i „Pakt”)  Rafał Christ na łamach spidersweb.pl

Produkcja Netflixa o wspinaczce Macieja Berbeki jak mówił w Gdyni reżyser filmu, to opowieść o tym, co znaczy spełnienie w życiu. Niezwykle trudna realizacyjnie produkcja powstawała na wysokości ponad 5 tys. metrów, by jak najdokładniej oddać warunki wspinaczki na tytułową górę. Takie warunki zdjęć do filmu fabularnego t to ewenement na skalę światową. Recenzenci obecnie na festiwalu chwalili film za spektakularne zdjęcia, ale w ocenie całości dzieła krytycy nie byli już zgodnie entuzjastyczni.

„Chleb i sól”, reżyseria Damian Kocur 

Pełnometrażowy debiut reżysera nagrodzony na festiwalu w Wenecji, urzekł treścią i formą gdyńską widownię. Damian Kocur miesza ze sobą elementy kina dokumentalnego i fabularnego. Ta uniwersalna historia,  czerpiąca z autentycznych wydarzeń, dotyka problematyki przynależności oraz przemocy. Obsada aktorska zbudowana została na amatorach. Główni bohaterowie nie są postaciami fikcyjnymi, Tymoteusz oraz Jacek „grają” samych siebie.

Chleb i sól | reż. Damian Kocur

Niezwykłość „Chleba i soli” polega ładunku emocjonalnym. Wypełniony jest gniewem, miłością, smutkiem, niepewnością czy pasją. Damian Kocur operując formą, koncertując skrajnymi uczuciami, odnajdując wspólny język z odbiorcą i opowiadając wydawałoby się niewiarygodna, a jednak prawdziwą historię, wspiął się na szczyt kunsztu reżyserskiego. Zachwycił już (nie tylko) Gdynię, a teraz czeka na nagrody.

„Nie dziwi mnie zupełnie, że Chleb i sól z powodzeniem radzi sobie na międzynarodowej arenie i typowane jest na zwycięzcę tegorocznego festiwalu w Gdyni. Film Damiana Kocura jest trochę jak paradokument, ale tutaj ta naturalność przekłada się na wiarygodność, która jest tak pożądana i uwielbiana w światowym kinie.” – ocenił Michał Kujawiński w naekranie.pl

„Ten film jest emocją. Jest pięknem. Jest brutalnością. Jest przemocą. Jest trudem, choć nie szaro-burym. Kocur zostawia nam kolor, czasem koloryt.” – pisała Maja Chitro dla ELLE.pl

„Cicha ziemia”, reżyseria Aga Woszczyńska

Kolejny debiut konkursu głównego, który opowiada o małżeństwie skonfrontowanym bezpośrednio ze śmiercią. Filmowa obojętność świetnie koresponduje z wydarzeniami ostatnich lat, zastanawiających nad ludzką biernością wobec ludzkiej tragedii. Ponadto autorka wypełnia historię pięknymi kadrami uwydatniając malowniczość śródziemnomorskiego wdzięku.

Cicha ziemia | reż. Aga Woszczyńska

„Cicha ziemia” to wiwisekcja amoralnego w swojej obojętności świata Zachodu. Stawiając podobną diagnozę, mistrzowie Ruben Ostlund czy Michael Haneke uciekali w gorzką ironię. Debiutantka Agnieszka Woszczyńska szuka sposobu, aby wyrwać się z impasu. – pisał Krzysztof Kwiatkowski dla onet.pl – Agnieszka Woszczyńska wykreowała świat “Cichej ziemi” z chirurgiczną precyzją. Zdjęcia Bartosza Świniarskiego są oszczędne, wysmakowane, ale i pełne światła. Operator sprawia, że mimo słońca, z ekranu bije chłód. Podobnie aktorzy, Agnieszka Żulewska i Dobromir Dymecki, powściągają emocje tak, że każdy grymas staje się istotny”.

W festiwalowych relacjach chwalono zgodnie estetyczny wymiar filmu Woszczyńskiej. Film zebrał jednak mieszane recenzje, być może dlatego, że jak słusznie zauważa Krzysztof Kwiatkowski „nie jest to film dla każdego. Ale nie miał być. Ten debiut przypomina, jak bardzo różnorodne stało się polskie kino”.

„Filip”, reżyseria Michał Kwieciński

Ekranizacja powieści Leopolda Tyrmanda pod tym samym tytułem. Frankfurt 1943. Filip to niezdolny do głębszych uczuć kosmopolita i uwodziciel. Choć w Polsce stracił całą rodzinę, w sercu nazistowskich Niemiec z powodzeniem wymyka się śmierci. Ukrywając swoje żydowskie pochodzenie pracuje jako kelner w restauracji ekskluzywnego hotelu. Korzysta przy tym z­­e wszystkich uroków świata w otoczeniu luksusu, pięknych kobiet i przyjaciół z całej Europy. Jego życie to wielka, brawurowa prowokacja. Misternie zbudowany świat Filipa rozsypuje się jak domek z kart, gdy wojna zaczyna zbierać krwawe żniwo wśród jego najbliższych. Niebawem alianckie bombowce zmiotą z powierzchni ziemi tę tętniącą życiem wieżę Babel. Powieść Leopolda Tyrmanda, na podstawie której powstaje film, została wydana w 1961 roku.

Adaptacja powieści Tyrmanda opowiada o przetrwaniu. Eryk Kulm, grający tytułowego Filipa, świetnie sprawdza się w roli przejmującego antybohatera. Odwaga i siła dzieła przemówiły do widowni, a film zebrał pozytywne opinie.

Filip | reż. Michał Kwieciński

„Film płynie wartko, niski poziom niektórych naszych produkcji filmowych „Filipa” na szczęście nie dotyczy.” – pisała Joanna Lorynowicz w  ELLE.pl

„Reżyser i współautor scenariusza Michał Kwieciński pozwolił sobie na wiele swobody względem pisanego pierwowzoru i wyszło mu to… na dobre.” – chwalił film Karol Urbański z portalu filmożercy.pl

„Ta zrealizowana na światowym poziomie produkcja z pewnością zostanie uznana za największe pozytywne zaskoczenie tegorocznego festiwalu w Gdyni. W polskim kinie o wojnie nikt tak jeszcze nie opowiadał” – dzielił się swoim pozytywnym zaskoczeniem filmem Karol Barzowski z onet.pl.

„Głupcy”, reżyseria Tomasz Wasilewski

„Głupcy” dzielą odbiorców. Nic dziwnego. Tematyka oscyluje wokół tabu, o którym publiczna dyskusja nie jest podejmowana niemalże wcale. Głębie filmu wzmaga zbiór metafor wizualnych, wspaniała sceneria oraz znakomita praca operatorska, które są już znakiem rozpoznawalnym Tomasza Wasilewskiego. O sile filmu świadczy odwaga reżysera, zdecydowanego na użycie bardzo czerpanie z edypowskiego motywu. Równie kontrowersyjne jest samo dzieło. Przypowieść bardzo trudna, bardzo piękna i bardzo ważna.

GŁupcy | reż. Tomasz Wasilewski, fot. Łukasz Bąk

„Gdzie jednak jak nie w kinowej sali konfrontować swój system wartości ze zjawiskami, których na co dzień nie znamy lub których się boimy? Choćby z tego powodu warto zwrócić uwagę na “Głupców”, ale nie da się ukryć, że jest to filmowe doświadczenie z gatunku tych najmocniej obciążających intelektualnie.” – pisał Tomasz Zacharczuk dla trojmiasto.pl

„Iluzja” reżyseria Marta Minorowicz 

Marcie Minorowicz (reżyseria i współautorstwo scenariusza) udało się skomponować opowieść wiarygodną, pełną empatii, a zarazem trzymającą w napięciu. Każdy element filmowej roboty jest tu spójny: warstwa wizualna filmu (absencja kolorów, półmrok, depresyjna szarość) doskonale rezonuje ze stanem głównej bohaterki. Przeszywająca ciało muzyka Jerzego Rogiewicza wprowadza widza w niepokój, zagubienie i dezorientację, które są udziałem Hanny. Montaż (Leszek Staszyński), podbija chaos i obłąkanie wykreowanego przez bohaterkę świata iluzji i podkreśla tajemniczość całego ciągu przedstawianych nam wydarzeń.

Iluzja | reż. Marta Minorowicz

Do tego dochodzi bezdyskusyjny kunszt aktorski Buzek, Czarnika, Hajewskiej-Krzysztofik i reszty obsady „Iluzji”. Ich szczerość w uwydatnianiu zrozpaczenia, bezsilności i strachu czynią z dzieła Minorowicz coś więcej niż wciągający seans filmowy. Najważniejsze bowiem to, że reżyserka opowiada historię spójną, ale pozostawiającą widzowi ogromną przestrzeń na jego przeżycia, domysły, a nawet rzadki dziś w kinematografii komfort niezrozumienia. „Iluzja” to film, który nie próbuje nam łopatologicznie wyjaśniać tego, co się zdarzyło. Przeciwnie, jego wielkim triumfem jest to, że angażuje nas w historię, w której łatwo nie odnajdziemy wszystkich odpowiedzi.

Obserwatorzy festiwalu mieli zastrzeżenia do tego, niewątpliwie oryginalnego dzieła. Warto przekonać się samemu czy świat „Iluzji” nas wciągnie. Film jest dostępny w kinach.

„Infinite Storm”, reżyseria Małgorzata Szumowska

Pierwszy film amerykańskiej produkcji reżyserki został bardzo ciepło przyjęty w zachodniej prasie, podobnie na gdyńskiej imprezie filmowe.

INFINITE STORM | reż. Małgorzata Szumowska

Film okazał się sukcesem frekwencyjnym i zebrał bardzo pozytywne opinie krytyków w USA. Najbardziej prestiżowe i opiniotwórcze amerykańskie media (Variety, LA Times, New York Times, The Wrap, Boston Herald) podkreślają, że film Szumowskiej jest przejmujący, fantastycznie trzyma w napięciu i jest świetnie zrealizowany. To odważny i zapadający w pamięć obraz traumy, współczucia i nieprawdopodobnej siły. Szumowska sprawnie tworzy przejmujące kino akcji, a wysmakowane zdjęcia Michała Englerta (współreżysera) potęgują emocje, pisze w swojej recenzji Gary Goldstein, krytyk Los Angeles Times. Z kolei słynąca z ostrego pióra krytyczka Manohla Dargis z New York Times zachwyca się kreacją Naomi Watts – Watts w niesamowity sposób wydobywa głęboko skrywane emocje swojej postaci. Wtóruje jej James Verniere z Boston Herald: Zachwycający film. Naomi Watts absolutnie triumfuje. 

Gdyńscy obserwatorzy podeszli do niego z wiekszą rezerwa niż krytycy amerykańscy. Może w przypadku debiutu anglojęzycznego Szumowskiej zadziała adekwatne jest powiedzenie, że nie można być prorokiem we własnym kraju.

„IO”, reżyseria Jerzy Skolimowski

Polski kandydat do Oscara jest niesamowicie przejmującym obrazem ludzkiej agresji. Z perspektywy osiołka polski mistrz opowiada o nieuargumentowanej przemocy człowieka. Jerzy Skolimowski zaoferował los zwierzęcia, które jest na drodze w poszukiwaniu wolności i akceptacji.

IO, reżyseria Jerzy Skolimowski

„Emocjonalne, wspaniałe kino. Wzrusza, skłania do głębokich refleksji nad kondycją współczesnego świata” – powiedziała o filmie Oscarowa producentka, Ewa Puszczyńska

„Patrząc na tego osła, […] zrozumieliśmy siłę tej niemej obecności, jeśli tylko rzucić na nią snop światła, wydobyć na powierzchnię. Jego wycofanie, bierność, nieuczestniczenie w tym gwarze było idealnym sposobem na próbę zobaczenia naszych ludzkich spraw w zupełnie nowym kontekście.” – pisał Łukasz Adamski dla interia.pl

„Johnny”, reżyseria Daniel Jaroszek

Film, z uczestnictwem Dawida Ogrodnika w roli ks. Kaczkowskiego, jest pełen empatii, humoru i wzruszeń. Osadzona w Pucku opowiada o zwycięstwie życia. Widzowie seansu zostali uchwyceni dobrocią oraz czułością dzieła.

Johnny, reżyseria Daniel Jaroszek

„Początkowo tytuł tej produkcji miał brzmieć Na pełnej petardzie – w odwołaniu do książki i jednego z ulubionych powiedzonek ks. Jana Kaczkowskiego. I rzeczywiście są momenty, gdy twórcy Johnny’ego odpalają petardy – z ekranu bije pozytywna energia, a humor pomaga przetrawić trudne tematy śmierci i choroby. – pisał Tomasz Zacharczuk dla trójmiasto.pl

„Johnny to feel-good movie, który miesza komediowo-dramatyczne nuty, jak robił to m.in. Ikar. Legenda Mietka Kosza czy Chce się żyć – pisał Dawid Dudko dla onet.pl.

„Kobieta na dachu”, reżyseria Anna Jadowska 

Produkcja nagrodzona na festiwalu w Nowym Jorku. Niesamowita historia oparta na faktach, została niesamowicie opowiedziana przez obiektyw kamer. Jeden z ulubieńców 47. FPFF.

Kobieta na dachu | reż. Anna Jadowska

„Jadowska poruszając się, jak zawsze, trochę na obrzeżach rodzimego kina, buduje w swoim dziele niezwykły świat z emocji, niuansów, zwykle niedostrzeganych drobiazgów. Tworzy obraz zachwycający formalnie i mocno poruszający za sprawą swej tematu. Za sprawą Kobiety na dachu nie tylko pozostaje jedną z najoryginalniejszych polskich reżyserek, ale wręcz wysuwa się na pierwszy plan, jeśli chodzi o polskie kino nieoczywiste, ale i nie hermetyczne. – pisał Przemysław Gulda, dla wyborcza.pl

„Orlęta. Grodno 39’”, reżyseria Krzysztof Łukasiewicz 

Historyczna opowieść o dzieciach na progu agresji niemieckiej. Mimo silnego zakorzenienia u schyłku lat 30’ XX wieku, uważany jest za „film nie tylko o przeszłości”. Został mimo tego chłodno przyjęty i nie przekonał widowni. 

Orlęta. Grodno 39′ | reż. Krzysztof Łukasiewicz

„Orzeł. Ostatni Patrol”, reżyseria Jacek Bławut

Dzieło kontrowersyjne, o którym, po oficjalnym otwarciu festiwalu, jest głośno. Dzielący widownię film rekomendowany jest przez prasę raczej dla fanów łodzi podwodnych, niż dla miłośnika kina.

Orzeł. Ostatni patrol | reż. Jacek Bławut

„Strzępy”, reżyseria Beata Dzianowicz

Tytuł, który  publika 47. Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni zdecydowanie polubiła. Przekonuje do siebie pokładami miłości i wyrozumiałości. Nie brakuje w nim mocnych scen. Reżyserka sprawnie układa opowieść o wrażliwości społecznej.

Strzępy | reż. Beata Dzianowicz

„Śubuk”, reżyseria Jacek Lusiński

Dzieło, podobnie jak „Strzępy”, jest o zrozumieniu i akceptacji. Jacek Lusiński przemawia do widzów językiem czułości i determinacji. Produkcja została optymistycznie przyjęta przez publikę i krytyków.

Śubuk | reż. Jacek Lesiński

„Tata”, reżyseria Anna Maliszewska

Debiut fabularny reżyserki to kolejna  na tegorocznym festiwalu historia o miłości. Skupia się na odbudowywaniu relacji ojca z córką. Komentarze festiwalowe skupiła się na pochwałach dla Eryka Lubosa, odtwórca postaci tytułowego taty.

Tata, reż. Anna Maliszewska

„The Silent Twins”, reżyseria Agnieszka Smoczyńska

Produkcja, która znalazła się w oficjalnej selekcji Cannes i  Międzynarodowym Festiwalu w Busan. Pierwszy anglojęzyczny film reżyserki zachwycił odbiorców. Agnieszka Smoczyńska zaprezentowała okrutny świat otaczający siostry Gibbons, ubierając go w wyrozumiałość i empatię reżyserki wobec bliźniaczek. Dzieło zostało bardzo dobrze przyjęte przez krytyków oraz gdyńską widownię. W kuluarach mówi się, że ten tytuł to jeden z najlepszych filmów tegorocznej selekcji.

The Silent Twins | reż. Agnieszka Smoczyńska

„The Silent Twins” może okazać się liczącym kandydatem na przyszłorocznych Oscarach, stoją za nim duże nazwiska i bardzo znaczący amerykański dystrybutor” – podało Focus Features.

„Najnowszy film Smoczyńskiej to dzieło spójne i spełnione, konsekwentnie niekonsekwentne pod względem formalnym, poszerzające granice filmu i wyobraźni. To film inny. W najlepszym tego słowa znaczeniu.” – pisał Przemysław Gulda dla wyborcza.pl

„Tym razem Agnieszka Smoczyńska łączy drapieżne spojrzenie z dojrzałością warsztatową. Dowodzi, że jest obecnie najlepszą polską reżyserką.” – Łukasz Adamski, wiez.pl

Wese לe”, reżyseria Wojciech Smarzowski

Film o pamięci i nie pamięci. Groteska o politycznych uchyla światła na smutną, a nawet straszną rzeczywistość, jednocześnie stanowiąc historyczne rozliczenie. Wstrząsający film Wojciecha Smarzowskiego odcisnął silne piętno na publice zebranej przy Placu Grunwaldzkim.

Wese לe | reż. Wojciech Smarzowski

„Historia miłości tak mocnej, że przekracza granice, nie mieści się w ramach i jest silniejsza od wszelkich barier. Szczere spojrzenie na współczesny świat, a także dramatyczna podróż w przeszłość, która nikomu nie pozostanie obojętna.” – pisała Maja Czech na stronie dziennikbaltycki.pl

„Zadra”, reż. Grzegorz Mołda

Opowieść o raperce walczącej o przetrwanie na zmaskulinizowanej scenie muzycznej. Obraz kreśli pułapki show-biznesu w hip-hopowej historii dziewczyny z blokowiska.

Film jednak nie został ulubieńcem festiwalowiczów, ustępując innym produkcjom.

Zadra | reż. Grzegorz Mołda

— Kacper Orzech

Transmisja telewizyjna
Gali zamknięcia 47. FPFF w Gdyni
o 19.45 w TVP