CZŁONKOWIE


fot. Leszek Zych/ Polityka


Emi Buchwald

Za swój debiut fabularny „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” otrzymała nagrodę za reżyserię FPFF w Gdyni i Paszport „Polityki”. Już wcześniej zbierała liczne nagrody za dyplomowy „Heimat” i krótkometrażowy film „Piękna łąka kwietna”.

Można o niej napisać, że jest objawieniem 50. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, gdzie dostała nagrodę za najlepszą reżyserię, Złoty Pazur im. Andrzeja Żuławskiego oraz Nagrodę Dziennikarzy i Dziennikarek. Ale każdy, kto uważnie śledził wcześniejsze krótkie metraże – dokumentalne i fabularne – Emi Buchwald, w tym te powstałe w Studiu Munka SFP, wcale nie jest zaskoczony sukcesem jej pełnometrażowego debiutu” − pisała w „Magazynie Filmowym” Ola Salwa. 

Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej | reż. Emi Buchwald

Emi Buchwald ukończyła najpierw kurs dokumentalny w Szkole Wajdy, a potem wydział reżyserii Szkoły Filmowej w Łodzi. „W Szkole Wajdy pracowała z nami młoda kadra – grupa Paladino, czyli Piotr Stasik, Maciej Cuske, Marcin Sauter i Thierry Paladino. Zrobiłam tam 6-minutowy dokument Bracia. Po pokazie gotowych filmów Andrzej Wajda zapytał mnie, kiedy powstanie druga część. Gdyby żył, powiedziałabym mu: „Panie Andrzeju, zrobiłam drugą część, pt. Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” – wspominała reżyserka w rozmowie z Olą Salwą w „Magazynie Filmowym” – W Szkole Wajdy dostałam silne podstawy dokumentu. Chłopaki bardzo dbali o formę, zresztą ich filmy były zawsze dopracowane formalnie, dbali też o czułość do bohaterów. I to ogromnie mi pomogło. Dali mi także podstawy techniczne – jak obsługiwać kamerę, robić dźwięk itd., bo robiliśmy tam wszystko samodzielnie. Pomogli mi w czymś jeszcze. Byłam i wciąż jestem ekstremalnie nieśmiała. Uważałam, że nigdy nie będę reżyserem, bo gdy mam powiedzieć coś na forum, to robię się cała czerwona. Chłopaki z grupy Paladino widzieli to, dlatego często wyciągali mnie do odpowiedzi, ale w dobrej atmosferze, w bezpiecznych warunkach. Dzięki temu było mi przynajmniej trochę łatwiej w Szkole Filmowej w Łodzi”.

Urodzona w 1991 roku reżyserka, już jako studentka została okrzyknięta wschodząca gwiazda polskiego kina. Jej szkolne filmy, m.in. krótka fabularna „Nauka jazdy”, w której przyglądała się relacji trzech sióstr otrzymała Grand Prix stołecznego festiwalu Dozwolone do 21. Pięć lat później dokumentalna „Nauka” został obsypana licznymi nagrodami i objechała wiele międzynarodowych festiwali filmowych.

Nauka | reż. Emi Buchwald

„W niespełna dwudziestominutowej etiudzie Buchwald portretowała dzieci, które na lekcji języka polskiego uczą się wiersza Nauka Juliana Tuwima. Z niewinnych obserwacji reżyserka stworzyła opowieść o absurdzie systemu i szkole jako miejscu formatującym (często niedobrze) młode umysły, a w przedstawieniu nierównej walki dzieci i ich rodziców z tekstem tytułowego wiersza połączyła dokumentalną komedię i socjologiczny komentarz.

W szkolnych etiudach humor łączył się z czułością, a przekora szła u niej w parze z twórczą odwagą”  − pisał portal Culture.pl.

„W Nauce nie wiedzieliśmy, czy spotkamy ciekawych ludzi, jak wyjdą rozmowy rodziców z dziećmi. Pomysł polegał na tym, żeby pokazać dzieci, które w szkole i w domu uczą się wiersza na pamięć. Chciałam opowiadać formą – statyczne, ale odważne kadrowanie w szkołach, i krążąca wokół bohaterów kamera w domach. Jacek Bławut zachęcał mnie, żeby robić jak najodważniej. Kiedy chciałam postawić w szkole dwie kamery, powiedział: daj cztery” – opowiadała Buchwald.

Jej dyplomowy „Heimat” (2017) zdobył nagrody na festiwalach w Krakowie, Lizbonie, Poznaniu i Koszalinie oraz Nagrodę Polskiego Kina Niezależnego im. Jana Machulskiego dla najlepszego filmu.

Heimat | reż. Emi Buchwald

W „Heimacie” Buchwald przygląda się pięcioosobowej rodzinie, która spotyka się na komisariacie. Dorosłe dzieci muszą zeznawać przeciwko mężczyźnie, który pobił ich ojca. Historia pobicia szybko schodzi na dalszy plan, a najciekawsze stają się stopniowo ujawniane rodzinne relacje – pełne pęknięć, splątań i nieoczywistości.

„Fabuła była pretekstowa i wynikała z doświadczeń mojej rodziny. Wiedziałam, że nie chodzi mi o historyjkę, tylko o stan i język opowiadania. O oddanie stanu zawieszenia, w którym moi bohaterowie się znaleźli – dorosłe dzieci, które mimo wyprowadzki, mentalnie mieszkają w rodzinnym domu, ciągle mają tam swój pokój – czytamy w rozmowie Oli Salwy z reżyserką. – Rodzice z kolei nie mogą odnaleźć się w byciu razem, w pustym domu. Muszą na nowo zbudować to miejsce i swoją relację. Chodziło mi o pokazanie tego konkretnego momentu. Ale też o to, w jaki sposób się komunikują, jaka jest specyfika tej rodziny, jakie panują między nimi zależności. A nie o rozwiązanie zagadki kryminalnej”.

Heimat | reż. Emi Buchwald

Na festiwalu w Koszalinie dziennikarze przyznali Buchwald nagrodę za „błyskotliwe wykorzystanie absurdalnej codzienności do stworzenia portretu rodziny w całej jej ekwilibrystycznej złożoności, z czułością i świeżością jej grzechów. I za puste miejsce po tapczanie i dzieciństwie w rodzinnym domu”. „Jej film to smutna komedia absurdów, a zarazem obraz pełen czułości. Ci, którzy w polskim kinie nasłuchują podobnego tonu, powinni uważnie śledzić dalszą karierę młodej reżyserki. – chwalił po premierze „Heimat” Bartosz Staszczyszyn. – Autorka sięgała tu po swój ulubiony motyw opowieści o rodzinie, której wewnętrzne pęknięcia zostają obnażone w wyniku dramatycznych zdarzeń.”

Powstała w programie 30-minut w Studiu Munka „Piękna łąka kwietna” (2022) to opowieść o architekcie krajobrazu, który toczy nierówną walkę ze światem ludzi obojętnych na piękno natury. Przez swoją neurotyczną osobowość pogrąża się w spirali absurdalnych wydarzeń, a przy tym wszystkim próbuje jeszcze być dobrym ojcem.

Piękna łąka kwietna | reż. Emi Buchwald

Intensywność to słowo klucz, które towarzyszyło nam na każdym etapie pracy nad filmem. Intensywność miała przenikać przez warstwę słowa, dźwięku i obrazu. Piękna łąka kwietna jest opowieścią o człowieku, którego świat wyobrażeń i pięknych idei zderza się z szybkim tempem i nadmiarem bodźców świata zewnętrznego. Poruszamy się po brutalnej, a zarazem śmiesznej codzienności pozbawionej wysokich stawek. Nadwrażliwy architekt krajobrazu stał się bohaterem mojego filmu z powodu swojej niejednoznaczności. Jego obecność w rzeczywistości i podejmowane decyzje są kontrowersyjne i napędzają pętlę chaosu. Jednak wciąż towarzyszy mu natura, Emil stara się sprawić, żeby ten chaotyczny świat był piękniejszy. I za to go lubię najbardziej – mówiła Emi Buchwald, podkreślając, że nakręcona na taśmie 16 mm „Piękna łąka kwietna” jest również hołdem dla pełnego niejednoznacznych bohaterów amerykańskiego kina lat 70. oraz współczesnych, ważnych dla niej, braci Safdie, Paula Thomasa Andersona i Noah Baumbacha.

Piękna łąka kwietna | reż. Emi Buchwald

„Piękna łąka kwietna” zdobyła 12 nagród festiwalowych, w tym w konkursie filmów krótkometrażowych FPFF w Gdyni, na Warszawskim Festiwalu Filmowym i w Łagowie, gdzie jurorzy docenili „nomen omen pięknie opowiedziany dramat rodzinny, ze szczególnym uwzględnieniem roli Andrzeja Kłaka, który w niezwykle prawdziwy, subtelny i przejmujący sposób ukazał determinację w walce o obecność w życiu córki oraz o własną godność”. Film można oglądać w serwisie Canal+.

W 2023r. miało premierę dokumentalne „Echo”, w którym Buchwald sportretowała dwójkę nastolatków zmagających się z jąkaniem i próbujących pozbyć się swoich demonów.  Film został wyróżniony  m.in. na Warszawskim Festiwalu Filmowym i na FebioFest w Bratysławie.

Echo | reż. Emi Buchwald

W zrealizowanym w 2025 roku debiucie pełnometrażowym „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” reżyserka ponownie połączyła siły ze Studiem Munka. „Raz na jakiś czas zdarza się film, w którym ważniejszy od historii okazują się ludzie, o których opowiada. Jakby powstał także – a może przede wszystkim – po to, żeby pomóc im pewne rzeczy zrozumieć, poukładać. Właśnie takim filmem jest Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej w reżyserii Emi Buchwald” – pisał recenzent „Gazety Wyborczej” po festiwalowej premierze filmu.

W „Nie ma duchów…” Buchwald opowiedziała o czwórce dorosłego rodzeństwa, które mierzy się ze swoimi codziennymi problemami, próbując odpowiedzieć sobie na pytanie o granice miłości i samodzielności. Jej film jest portretem pokolenia „zet” wcześniej niemal nieobecnego w rodzimym kinie. Buchwald mówi o jego problemach z powagą, ale bez patosu. Oto czwórka bohaterów: najstarsza, Jana (Karolina Rzepa), wydaje się pełnić rolę siostry-matki. Obok niej bliźniacy – Franek i Nastka (Izabella Dudziak i Tymoteusz Rożynek) – związani od urodzenia niewidzialną nicią. I Benek (Barłomiej Deklewa): najmłodszy, na pierwszy rzut oka najbardziej zagubiony. Krąży z plecakiem między rodzeństwem, nie umie znaleźć dla siebie miejsca. Franek wyrzucił go z rodzinnego domu, tytułowego mieszkania na Dobrej. Benek i tak nie potrafił tam spać, przekonany, że mieszkają w nim duchy.

Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej | reż. Emi Buchwald

„Odkąd kino zaczęło mnie interesować, ciekawiło mnie delikatne zakrzywianie rzeczywistości. – opowiadała Buchwald w „Magazynie Filmowym” – Nie hardcorowe, tylko delikatne właśnie. David Lynch, robiąc swój najbardziej realistyczny film Prosta historia, wybrał punkt wyjścia, który jest dosyć surrealistyczny. Dusiołek na początku i końcu mojego filmu w jakiś sposób odnosi się do Post tenebras lux Carlosa Reygadasa, gdzie pojawia się diabeł z walizeczką. Nie jest to stuprocentowo moje kino, ale bardzo je cenię właśnie za połączenie realizmu i metafizyki. Pomyśl o Alice Rohrwacher – też odrealnia rzeczywistość, korzystając ze swojej lokalności. Dziś to slogan, ale ona jest naprawdę ważna. My mamy swoje lokalne podłoże. Ja – oprócz tych opowieści – mam jeszcze swoje osobne: mitologię domu rodzinnego. I myślę, że z niej przede wszystkim warto czerpać”.

„Siła narracji Nie ma duchów… kryje się w stopniowym zapoznawaniu jej bohaterów przez widza: empatycznym podchodzeniu coraz bliżej, uważności na przejawy kryzysów, pęknięcia i zawsze nieprzypadkowe słowa, które próbują je jakoś uchwycić. − czytamy w Filmwebie − Swoją metodą prowadzenia filmu nie fabułą, a ciągnącymi nas za rękę postaciami, Buchwald osiąga tak rzadkie w polskim kinie wrażenie nawiązania autentycznej bliskości z sylwetkami na ekranie. W mieszkaniu na Dobrej jesteśmy gośćmi, którzy z szacunku chcą zdjąć buty w przedpokoju, wsłuchać się w wartki ciąg bratersko-siostrzeńskich spraw i stopniowo zżyć z ich losami, być obok nich”.

Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej | reż. Emi Buchwald

„Wiem, kim są ludzie, których umieszczam w centrum, o co im chodzi albo nie chodzi, w jakim momencie życia są, z czym się mierzą – i to za nimi idę, nie za fabułą –  opowiada o swojej metodzie pracy nad filmami Emi Buchwald – Słucham bohaterów trochę jak w dokumencie, od którego zaczynałam – mój pierwszy short Bracia też nie opierał się na fabule, tylko na przeżyciach. I na tym buduję scenariusz. W związku z tym, że dobrze znam postaci, to jestem również przywiązana do swoich dialogów, nie za bardzo wchodzę w improwizowanie ich, wymyślanie na nowo przez aktorów. Sposób komunikacji bohaterów ustawia także balansowanie między dramatem a komedią, atmosferę filmu”.

„Wreszcie w polskim kinie dialogi nie szeleszczą papierem, brzmią naturalnie, jak rozmowy prawdziwych ludzi. To rozmowy niby o niczym, a przecież o wszystkim. − pisała „Gazeta Wyborcza” − Buchwald wraz ze współautorem scenariusza Karolem Marczakiem potrafią uchwycić w nich tragizm i absurdy naszych czasów”.

Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej | reż. Emi Buchwald

Premiera „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” 13 marca tego roku. Tymczasem Emi Buchwald pracuje już nad kolejnym filmem.

„Chciałabym dalej odchodzić od całkowitego realizmu na rzecz wpuszczania w świat przedstawiony metafizyki, kontynuować te poszukiwania, ale nie powtarzając tego, co zrobiliśmy w Nie ma duchów… W Pięknej łące kwietnej mieliśmy wizję łąki – czegoś nierealnego, za czym podąża bohater. W Heimacie był to odrealniony obraz domu, w Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej – Dusiołek, który pojawia się fizycznie, a bohaterowie mają ze sobą kontakt poprzez intuicję. –  mówi reżyserka –  W kolejnym filmie chcę nawiązać do naszych opowieści rodzinnych związanych z duchami”.