CZŁONKOWIE


Piotr Domalewski, laureata Złotych Lwów 42 FPFF, fot. Jan Rusek / Agencja Gazeta

Reżyser filmowy, scenarzysta i aktor. Laureat gdyńskich Złotych Lwów za film “Cicha noc”. Urodził się 17 kwietnia 1983 roku.

 


Piotr Domalewski

Reżyser filmowy, scenarzysta i aktor. Laureat gdyńskich Złotych Lwów za film „Cicha noc”. Urodził się 17 kwietnia 1983 roku.

[Tekst jest przedrukiem artykułu Bartosza Staszczyszyna z culture.pl]

Wspominając początki swojej fascynacji sztuką, mówił w rozmowie z Agnieszką Wróbel z „Elle”:

W młodości mówiłem sobie, że chciałbym po kolei przez rok pracować w każdym zawodzie, przez rok być taksówkarzem, lekarzem itd… I moja mama stwierdziła, że jest na to jeden sposób: zostać aktorem.

Dla chłopca dorastającego w prowincjonalnej Łomży i dysponującego w dodatku nieco zbyt wysokim głosem, droga do aktorstwa wydawała się jednak dość odległa. Aby pracować nad warsztatem wokalnym, Domalewski zaczął śpiewać w chórze i uczęszczać na zajęcia w miejscowym domu kultury. Wkrótce występował z przygotowanym tu monodramem, zgarniając za niego pierwsze aktorskie nagrody w życiu.

Aktor

Tak zaczęła się aktorska przygoda Domalewskiego, który po liceum zdał na Akademię Teatralną im. Zelwerowicza w Białymstoku i rozpoczął studia na wydziale lalkarskim. Po ich ukończeniu kontynuował edukację na wydziale aktorskim Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie, którą opuścił w 2009 roku.

Jako aktor występował na deskach Teatru Wybrzeże. Grał u takich reżyserów jak Anna Augustynowicz, Grzegorz Wiśniewski i Ewelina Marciniak. W 2010 roku za rolę Syna w przedstawieniu “Pieszo” w reżyserii Anny Augustynowicz otrzymał nagrodę im. Jana Świderskiego w XVI Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej w Gdańsku. Cztery lata później jury 54. Kaliskich Spotkań Teatralnych przyznało mu nagrodę im. Jacka Woszczerowicza za rolę Teda Bundy’ego w przedstawieniu „Versus” wg Rodrigo Garcii w reżyserii Szymona Kaczmarka z Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu.

W teatrze grywał zarówno amantów jak i seryjnych morderców, wcielał się m.in. w Judasza, ale za największe wyzwanie i ekstremalne doświadczenie uważa kreację nazisty stworzoną w spektaklu „Zmierzch bogów” Grzegorza Wiśniewskiego w Teatrze Wybrzeże.

Kiedy jego aktorska kariera zaczynała nabierać rozpędu, Domalewski postanowił spróbować czegoś nowego i zdawać na Wydział Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego. Chciał zostać reżyserem.

Wspominając ten moment mówił Agnieszce Wróbel:

Aktor na planie ma moim zdaniem jakieś 30 proc. wiedzy na temat tego, jak będzie wyglądał film. Dla mnie to było za mało: ja chciałem wiedzieć 100 proc. A tyle wie tylko reżyser.

Reżyser

Zaczął więc studia na wydziale reżyserii, miotając się między aktorstwem i reżyserią. Niewiele brakowało, by marzenia o tej ostatniej zakończył już na pierwszym roku. Jego pierwsza studencka etiuda została bowiem odrzucona przez wykładowców katowickiej filmówki, a Domalewski trafił na drugi rok studiów warunkowo. Wtedy też, w 2013 roku zrealizował krótkometrażowego „Obcego”, „Człowieka bez właściwości” Musila przepisanego na realia popegeerowskiej wsi na Podkarpaciu. Etiuda opowiadająca o strachu przed obcością stała się dla Domalewskiego przepustką do kina – otrzymał za nią nagrody festiwali w Warszawie, Koninie, Krakowie i Radomiu.

Po „Obcym” przyszły kolejne krótkie metraże. W 2014 roku nakręcił „Jedyne wyjście”, komediodramat o chłopaku od lat nie opuszczającym rodzinnego mieszkania. Rok później w „Chwili” przedstawiał historię nietypowej proszonej kolacji, a w „Złych uczynkach” z 2015 roku opowiadał o dziesięcioletnim chłopcu przyłapanym na kradzieży przez starszego mężczyznę. Za ten ostatni film Domalewski otrzymał nagrody festiwali w Sofii, Kłajpedzie i Teheranie.

W 2016 roku, zrealizował swój ostatni krótki metraż, „60 kilo niczego”, trzydziestominutową opowieść o mężczyźnie, który pierwszego dnia pracy musi zmierzyć się z problemami wystawiającymi na próbę jego moralny kompas.

Po latach, na konferencji prasowej podczas 42. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni mówił o studenckich doświadczeniach:

Z każdym krótkometrażowym filmem sprawdzałem inne mechanizmy. W „Chwili” uczyłem się opowiadać o rodzinie w zamkniętej przestrzeni, w „Złych uczynkach” ćwiczyłem ostre żarty, a w „60 kilogramach niczego” – realistyczne opowiadanie. Tak zbierałem amunicję, z której mogłem korzystać przy swoim debiucie.

Cicha noc

Owym debiutem była „Cicha noc”, wielki zwycięzca 42. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Domalewski opowiadał w niej o rodzinnej wigilii spędzanej gdzieś na polskiej prowincji. Jego bohater wracał z pracy za granicą, by spędzić święta w domu rodzinnym.

W „Cichej nocy” Domalewski połączył komedię z rodzinnym dramatem. Stworzył obraz pełen czułości, odrysowujący Polskę B bez upiększania, ale i bez karykaturalności. Opowiadał o ekonomicznym wykluczeniu, o emigracji i powodowanym przez nią rozpadzie międzyludzkich więzi, ale zamiast płomiennych manifestów i ideologicznych tyrad proponował intymny portret polskiej rodziny.

W wywiadzie udzielony PAP reżyser tak mówił:

Chciałem opowiedzieć o czymś, co znam. Ja się znam na rodzinie, więc o niej opowiedziałem. Trudno byłoby mi skonstruować historię, przynajmniej na tym etapie kariery, o wigilijnej kolacji w rodzinie artystów czy arystokratów. Nie chciałem zmyślać żadnego świata. Myślę, że nie odnalazłbym się w takiej konfabulacji. Dlatego pokazałem coś, co znam ze swojego doświadczenia.

W swym debiutanckim filmie Domalewski sięgnął więc do rodzinnych historii i wspomnień, odtwarzając na ekranie świat, który doskonale zna. Z tego brała się filmowa prawda i emocjonalna siła. Siła, którą niosły aktorskie kreacje Dawida Ogrodnika, Arkadiusza Jakubika, Agnieszki Suchory, Tomasza Ziętka, Marii Dębskiej czy Pawła Nowisza.

Podczas festiwalu w Gdyni „Cicha noc” podbiła serca jurorów i dziennikarzy, zdobywając aż siedem nagród, wśród nich tę najważniejszą – Złote Lwy dla najlepszego filmu imprezy.

Krytycy nie szczędzili debiutantowi ciepłych słów. Piotr Guszkowski pisał w „Gazecie Wyborczej”:

W znakomitym debiucie Piotr Domalewski przy wigilijnym stole uchwycił esencję polskości: pokazuje kim jesteśmy, czego się boimy, co ukrywamy. Zrobił to jednak na tyle czule, że jeśli nawet spojrzenie w lustro zaboli, nie pozbawia widza nadziei.

Janusz Wróblewski w „Polityce” notował zaś:

Napięcie rośnie niepostrzeżenie. Mimo nadciągającej nieuchronnie katastrofy na pierwszy plan wysuwa się heroiczna walka o utrzymanie równowagi. Wszystko opiera się na osobistym doświadczeniu, na przeżytych emocjach, psychologicznej prawdzie. Wielką zasługą Domalewskiego jest też to, że udało mu się przedstawić ten świat bez nienawiści.

Za festiwalowym uznaniem przyszedł także frekwencyjny sukces, a debiutancki film Piotra Domalewskiego przyciągnął do kin ponad 320 tysięcy widzów, będąc jednym z najchętniej oglądanych polskich filmów 2017 roku i dowodem na to, że także ambitne, inteligentne kino może znaleźć drogę do serc szerokiej publiczności.

Jak najdalej stąd

Drugi pełnometrażowy film Domalewskiego – „Jak najdalej stąd” – premierę miał we wrześniu 2020 roku. Reżyser znów postawił na rodzinny dramat – tym razem śledzimy losy siedemnastoletniej Oli (Zofia Stafiej), która zmuszona zostaje przez los, by po śmierci ojca, z którym niemal nie miała kontaktu, sprowadzić jego ciało z Wysp Brytyjskich do Polski i zająć się pogrzebem.

Debiutującej na wielkim ekranie, w chwili premiery filmu wciąż studiującej na łódzkiej filmówce Stafiej, towarzyszą na ekranie m.in. Kinga Preis i Arkadiusz Jakubik.

O swoich kolejnych celach i marzeniach opowiadał „Dziennikowi”:

Chciałbym wyreżyserować „Gwiezdne wojny”. Byłaby to część sagi realizowana środkami kina europejskiego, a więc europejskie kino moralnego niepokoju osadzone w uniwersum „Gwiezdnych wojen”. Marzy mi się też nakręcenie pościgu samochodowego w tunelach pod Dworcem Centralnym. To było moje pierwsze marzenie filmowe w życiu.

Sexify

Zanim jednak nadejdzie czas szalonych pościgów i europejskich „Gwiezdych wojen”, widzowie i widzki obejrzeć mogą wyreżyserowany i napisany przez Domalewskiego oraz Kalinę Alabrudzińską serial „Sexify”. 

Produkcja zrealizowana została przez Netfliksa, co nasunąć mogło jeszcze więcej skojarzeń z popularnym “Sex Education”, jednym z hitów tej platformy streamingowej. Oprócz tematyki – czyli fabuły zorganizowanej wokół życia seksualnego młodych osób – i sposobu dystrybucji, dwa seriale łączy jeszcze obecność na planie koordynatorek intymności. To członkinie ekipy, które dbają o to, by kręcenie scen erotycznych przebiegało w atmosferze poszanowania dla granic i komfortu aktorów i aktorek. Nad tym aspektem pracy przy „Sexify” czuwały Kaja Wesołek i Anna Zabrodzka.

W rozmowie z Onetem Domalewski mówił o założeniach, które przyświecały ekipie podczas pracy nad serialem opowiadającym o tworzeniu aplikacji, która bada kobiecy orgazm:

Nie chcieliśmy konstruować żadnej tajemnicy, opowiadać o czymś niezwykłym i wymagającym „przekraczania granic”. Nasze bohaterki zajęły się aplikacją dotyczącą seksu, bo tak wyszło i nie ma tam miejsca na rozważania moralne i bezpośredniego werbalnego ścierania się postaw. Tego mamy pod dostatkiem w telewizji.

Hiacynt

Domalewski pokazał swój kolejny pełen metraż najpierw na festiwalu Nowe Horyzonty w 2021 roku, potem – podczas 46. FPFF w Gdyni, gdzie film brał udział w konkursie głównym. 

„Hiacynt” to milicyjny thriller, osnuty na kanwie rozpoczętej w 1985 roku tytułowej akcji PRL-owskich służb, w ramach której zbierano informacje o homoseksualnych mężczyznach.

Głównym bohaterem filmu Domalewskiego jest młody, ambitny milicjant (Tomasz Ziętek), który wyjątkowo angażuje się w śledztwo – chce udowodnić sobie i światu, że jego sukcesy nie wynikają tylko z wysokiej pozycji jego ojca (Marek Kalita) w służbach specjalnych. 

Domalewski z jednej strony portretuje cynicznych milicjantów i partyjnych dygnitarzy, z drugiej – prześladowane, ale tętniące życiem środowisko osób LGBT. Gdy jego główny bohater zanurza się w obu tych światach, przestaje być dla niego jasne, do którego z nich woli należeć.

„Hiacynt” to pełen zwrotów thriller, ale i dopracowany obraz polskiego życia codziennego w późnych latach 80. – życia codziennego grupy, która w tym kontekście zazwyczaj jest całkowicie pomijana.

Świetne portrety homoseksualnych mężczyzn stworzyli na ekranie m.in. Hubert Miłkowski, Sebastian Stankiewicz i Tomasz Włosok. Klimatyczną Warszawę lat 80. wykreowali na ekranie operator Piotr Sobociński jr i scenografka Jagna Janicka.Obraz wyjechał z Gdyni z nagrodą za scenariusz dla Marcina Ciastonia, nagrodą za charakteryzację dla Darii Siejak oraz Złotym Klakierem, czyli wyróżnieniem przyznawanym najdłużej oklaskiwanemu filmowi.

— [Tekst jest przedrukiem artykułu Bartosza Staszczyszyna z culture.pl]
Filmografia

2021 HIACYNT (Film fabularny)

2021 SEXIFY (Serial fabularny)

2020 JAK NAJDALEJ STĄD(Film fabularny)

2018 ALICJA W KRAINIE KOSZMARÓW (Spektakl telewizyjny)

2017 60 KILO NICZEGO (Film fabularny – krótkometrażowy)

2017 CICHA NOC (Film fabularny)

2016 ZŁE UCZYNKI (Etiuda szkolna)

2015 CHWILA (Etiuda szkolna)

2014 JEDYNE WYJŚCIE (Etiuda szkolna)

2013 OBCY (Etiuda szkolna)

2012 OSTATNIA AKCJA (Etiuda szkolna)