CZŁONKOWIE


Łukasz Grzegorzek

Reżyser konsekwentnie stawiający na inteligentne, obyczajowe kino, którego siła tkwi w naturalnych dialogach i fascynacji codziennością. Urodził się w 1980 roku.


Łukasz Grzegorzek

Absolwent Wydziału Prawa i Administracji UW (temat pracy magisterskiej – „Prawo ubogich w postępowaniu cywilnym”). Były tenisista. Jego pełnometrażowy debiut fabularny – “Kamper” – miał premierę na festiwalu filmowym w Karlowych Warach w 2016 r., otrzymał m.in. Discovery Award na festiwalu Raindance w Londynie. Jego drugi film – “Córka trenera” – otwierał festiwal Nowe Horyzonty we Wrocławiu w 2018 r., otrzymał nagrodę publiczności na Forum Kina Europejskiego Cinergia oraz uznany został najlepszym filmem młodzieżowym na Cottbus FilmFestival. Wyreżyserował również dziesiątki teledysków i reklam. Realizując filmy stara się być uważny i szczery.

[Tekst jest przedrukiem artykułu Natalii Sajewicz dla culture.pl]

Studiował prawo, do 18. roku życia trenował tenisa – karierę sportową porzucił, ale z tego doświadczenia miał zrobić jeszcze użytek jako filmowiec. Już na studiach zorientował się, że bardziej od pracy w kancelarii pociąga go kamera. Jak mówił w wywiadzie Marcina Kempistego i Macieja Kędziory dla Filmawki:

Robiłem reportaże, felietony i byłem mistrzem sond. Jechałem 50 kilometrów pod Warszawę, koczowałem pod sklepem monopolowym i zadawałem egzystencjalne pytania pijaczkom.

Ten talent również okaże się niezwykle przydatny na artystycznej ścieżce.

W pełnometrażowy debiut, „Kampera” (2016), włożył wspólnie z żoną, producentką Natalią Grzegorzek, całe oszczędności. Castingi odbywały się w ich prywatnym mieszkaniu, w którym później spora część filmu została nakręcona (choć, jak zaznaczał w rozmowie z Onetem, wynikało to nie z oszczędności, a chęci wykorzystania doskonale znanej przestrzeni). Koproducentów i dofinansowanie z PISF Grzegorzkowie zdobyli dopiero po złożeniu pierwszej wersji montażowej. Warto tu zaznaczyć, że z reżyserem Mariuszem Grzegorzkiem duet łączy tylko nazwisko – według relacji Jakuba Sochy z pokazu prasowego „Kampera”, błyskotliwy debiut bez ukończenia szkoły filmowej kazał niektórym dopatrywać się koneksji, które mogły Łukaszowi Grzegorzkowi pomóc.

„Kamper” to opowieść o parze trzydziestokilkulatków, którzy prowadzą wygodne warszawskie życie – mieszkanie od rodziców, spotkania z przyjaciółmi, ona rozwija pasję do gotowania i marzy o otworzeniu foodtrucka, on pracuje jako tester gier. Jak nietrudno się domyślić, w ten świat musi wkraść się jakiś kryzys, by wprawić fabułę w ruch. Główni bohaterowie, Kamper i Mania, muszą zmierzyć się z poważnymi problemami w związku.

Na poziomie czysto fabularnym w „Kamperze” dzieje się tak niewiele, że niemal nie sposób tego filmu zaspoilerować. Grzegorzek oraz współscenarzysta, Krzysztof Umiński (również debiutant, który na co dzień zajmuje się tłumaczeniem literatury) nad wartką akcję przekładają realistyczne dialogi i sceny z życia codziennego. Nie interesują ich niespodziewane zwroty akcji, stawiają na detale – w jednej ze scen całe napięcie bierze się nie z fabularnej wolty, a długiej, bezowocnej próby odpalenia popsutej zapalniczki. Wcielający się w Kampera i Manię Piotr Żurawski i Marta Nieradkiewicz (oboje wyróżnieni za swoje role Nagrodą im. Zbyszka Cybulskiego) świetnie radzą sobie z tchnięciem życia w te pozornie mało spektakularne sceny. Rewelacyjni są zwłaszcza w sekwencjach kłótni, w których niezwykle naturalnie oddają maskowany gniew, zażenowanie, chęć ucieczki. Na zdjęciach Weroniki Bilskiej przyglądamy się ich twarzom z bardzo małej odległości – oboje pozostają autentyczni i bezbłędnie dźwigają scenę, którą mógłby zepsuć drobny fałszywy grymas.

Casting trwał wiele miesięcy – Grzegorzek wiedział, że musi znaleźć duet idealny. Wybrał Żurawskiego i Nieradkiewicz, którzy wcześniej pracowali wspólnie w Teatrze Polskim w Bydgoszczy. Na ekranie oglądamy też Sheily Jimenez, która nie jest profesjonalną aktorką, co nie przeszkadza jej stworzyć magnetyzującej roli lektorki hiszpańskiego. Na drugim planie pojawia się Jacek Braciak jako rysowany grubą kreską kucharz z telewizyjnego show (Grzegorzek pokusił się nawet o scenę pariodującą tego typu programy) oraz Justyna Suwała i Bartłomiej Świderski jako przyjaciele Kampera.

Debiut Grzegorzka pozbawiony jest wielkich pretensji i przesadnego dramatyzmu. Zaludniające ekran postaci są po prostu zwykłymi reprezentantami swojej klasy społecznej, mierzącymi się z bardzo powszechnymi problemami: kryzysem w związku, nudą, tęsknotą za romantycznymi przygodami. Jak mówił podczas spotkania na festiwalu „Młodzi i film” w Koszalinie, nie dla wszystkich była to strategia przekonująca – przy realizacji filmu niektórzy radzili mu na przykład, by… główna bohaterka miała raka, aby nadać „Kamperowi” stosownego ciężaru.

Reżyser zdecydowanie nie wziął sobie tej rady do serca – podobnym tropem podążył w drugim filmie, „Córce trenera” (2018). Tak jak w „Kamperze” sportretował przedstawicieli swojego pokolenia, tak w „Córce…” wykorzystał własne doświadczenia. Wiktoria Kornet (Karolina Bruchnicka) jest nastoletnią tenisistką, która razem z ojcem (Jacek Braciak) objeżdża Polskę, startując w lokalnych zawodach tenisowych. Dążąc do Wimbledonu, jadą przez kraj rozklekotanym autem. Sport jest dla ojca całym życiem, dziewczynie jednak z coraz większą trudnością przychodzi poświęcanie się dla kariery. Dyscyplinie nie sprzyja upalne lato, które budzi w niej pragnienie prawdziwych, zwyczajnych wakacji. Braciak kreśli znakomity, wielowymiarowy portret ojca-trenera, Karolina Bruchnicka stworzyła postać nieco wycofaną, ale intrygującą. W duecie kreują na ekranie przekonującą relację. Pomagają im w tym świetne dialogi (za które odpowiedzialny był współscenarzysta Krzysztof Umiński) – chyba każdy początkujący kierowca usłyszał kiedyś od siedzącego w fotelu pasażera rodzica „Jedź, wpuszczą cię”.

W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” Grzegorzek wspominał własnego ojca, który tak jak bohater filmu samodzielnie go trenował:

Kiedy w 1997 roku przyszła powódź, Nysa [rodzinne miasto reżysera – przyp. red.] była jednym z miast, które najbardziej ucierpiały. Jak tylko zeszła woda, ojciec zobaczył, że korty są całe w mule, rzucił w drzwiach: „Wracam za cztery godziny!” – i zniknął. Pamiętam oburzenie mieszkańców miasta. W końcu ogłoszono stan klęski żywiołowej. Ludzie zarzucali mu brak szacunku, a on odpowiadał, że to właśnie wyraz szacunku: chce, żeby wszystko jak najszybciej wróciło do normy. Był takim wariatem, marzycielem.

 Tenisowe doświadczenia przydały się też na bardziej przyziemnym poziomie:

Podczas pracy nad filmem dawni koledzy załatwiali nam korty, tenisistów na drugi plan i do zapełnienia trybun. Sami siadali i klaskali. Przy naszym budżecie to nieoceniona pomoc.

Kolejny film Grzegorzek pokazał w konkursie głównym podczas 46. FPFF w Gdyni. „Moje wspaniałe życie” (2021) to opowieść o Jo, kobiecie, która na co dzień wchodzi w wiele ról: nauczycielki, żony, matki, córki, babci, ale też kochanki. Co oczywiste, nie dają się one łatwo pogodzić. Prawdziwy kryzys nadchodzi jednak, gdy Jo zaczyna być szantażowana i jasne staje się, że ktoś wie o jej potajemnym romansie. Film osadzony jest w położonej w województwie opolskim Nysie, rodzinnym mieście reżysera. Kto kojarzy poniemiecką architekturę w tym regionie, ten na pewno doceni lokację, którą wybrano na dom rodziny Jo i gmach szkoły, w której dzieje się spora część akcji.

Dramaturgicznie film odbiega od dwóch poprzednich: historia skonstruowana jest nieco bardziej tradycyjnie i oparta na wyrazistej intrydze, dzięki czemu obraz jest bardziej dynamiczny i przystępny w odbiorze. W porównaniu do miejscami niemal mumblecore’owego „Kampera”, „Moje wspaniałe życie” jest krokiem w stronę mainstreamowego kina obyczajowego.

Grzegorzek nie traci jednak nic ze swojego zmysłu obserwacji – prawdziwą siłą napędową „Mojego wspaniałego życia” są sceny codziennego życia, niezwykle autentyczne dialogi i mistrzowsko zagrane momenty kłótni, które można chyba już nazwać znakiem rozpoznawczym reżysera. Starcia są u Grzegorzka zawsze poprowadzone z niezwykłą empatią dla obu stron sporu – konflikty nie są tu pretekstem, by wywołać sympatię lub niechęć do któregoś z bohaterów lub bohaterek, a źródłem informacji o obu postaciach. Efektem jest kino, które ucieka od moralizatorstwa na rzecz wielowymiarowej opowieści o ludzkich emocjach, pragnieniach i słabościach.

Ogromna w tym zasługa aktorów i aktorek, którym zniuansowany scenariusz pozwala rozwinąć skrzydła. Agata Buzek jest świetna w roli Jo – bez fałszywej nuty gra całe spektrum emocji, od wściekłości poprzez strach, czułość, bezsilność aż po radość. Jacek Braciak zdołał tchnąć coś niezwykle ludzkiego w niezbyt sympatyczną postać męża Jo, dyrektora szkoły, Adam Woronowicz z wielkim urokiem gra nieco ekscentrycznego i nieporadnego kochanka kobiety. Na drugim planie równie udane kreacje tworzą Małgorzata Zajączkowska jako chora na Alzheimera babcia, Jakub Zając jako zdominowany przez partnerkę syn czy Wiktoria Wolańska jako zaczepna synowa. Grzegorzek prowadzi ich wszystkich niezwykle wprawnie, za co został doceniony w Gdyni, skąd wyjechał ze statuetką za reżyserię.

Reżyser przywiązuje się do aktorów i aktorek – Jacek Braciak pojawił się w każdym z trzech filmów, Agata Buzek zagrała w dwóch, Piotr Żurawski z „Kampera” powrócił w drobnym, ale znaczącym epizodzie w „Córce trenera”, a Karolina Bruchnicka ma w „Moim wspaniałym życiu” linijkę dialogu, w której ewidentnie puszcza oczko do widzów i widzek, którzy zapamiętali ją jako młodą tenisistkę. Sam reżyser również dwukrotnie stanął przed kamerą – najpierw jako tenisista, później – woźny. Jak żartował w wywiadzie dla portalu Filmawka: 

Trudno mi sobie wyobrazić film bez tych wszystkich ludzi. Za dwa filmy będę musiał zrobić przez to jakąś sagę. 

Pozostaje więc czekać, by przekonać się, co jeszcze ma w zanadrzu reżyser, dotychczas proponujący nam kino, którego brakowało w Polsce – inteligentne, obyczajowe, pozbawione socjologicznych pretensji i skrajnie przerysowanych dramatów. 

— [Tekst jest przedrukiem artykułu Natalii Sajewicz dla culture.pl]
Filmografia

2021 Moje wspaniałe życie (film pełnometrażowy)

2019 Córka trenera (film pełnometrażowy)

2016 Kamper (film pełnometrażowy)