CZŁONKOWIE


fot. Rafał Placek / GILDIA REŻYSERÓW POLSKICH

Reżyser filmowy i teatralny, pedagog i scenarzysta. Wykładowca Łódzkiej Szkoły Filmowej od 1989 roku, obecnie rektor tej uczelni. Za swój debiut „Rozmowy z człowiekiem z szafy” (1993) uhonorowany Nagrodą Specjalną Jury na Festiwalu w Gdyni i wyróżnieniem w Wenecji. Związany z Teatrem im. Jaracza w Łodzi. Odznaczony Brązowym Medalem „Zasłużony Kulturze – Gloria Artis”.

 

filmpolski.pl

 

imdb.com

 


Mariusz Grzegorzek

Mariusz Grzegorzek się nie spieszy, nie czuje przymusu, by się z kimkolwiek ścigać. Już dzięki wielokrotnie nagradzanej, szkolnej etiudzie „Krakatau” zrozumiał, że jego drogą nie są tradycyjne fabuły

Z jego kina najpierw wbijają się w głowę hipnotyzujące obrazy. Zdają się już być uwolnione ze swej służebnej wobec opowiadania historii funkcji, istnieją samodzielnie, reprezentując inny stan skupienia. Ich struktura mieści się poza kolorami, zatopiona czasem w oszałamiającej barwie, a czasem w kolejnym odcieniu szarości. Dziwna sprawa, bo jego filmy uderzają do głowy swą intensywnością. Do tego oczekiwanie pełnego zaangażowania od aktorów, którzy wchodząc na plan powinni zapomnieć o bezpiecznym dystansie. Kiedy popatrzy się na „Jestem Twój”, uderzy jedno. Zaproszeni zostaliśmy właśnie na rollercoaster emocji i nie ma już szans na wysiadkę. Prawdopodobnie coś podobnego odczuwają aktorzy, a mimo to zazwyczaj chętnie powracają do tego świata.

Z jego kina wbijają się w głowę hipnotyzujące obrazy. Potem przychodzi rollercoaster emocji. Obcowanie z jego twórczością uzależnia

Pisałem kiedyś o którymś ze spektakli Mariusza Grzegorzka, że obcowanie z jego sztuką uzależnia. To było kilka lat temu, ale dziś to podtrzymuję. W kinie nie zrobił przecież tak wiele, jeśli liczyć tytuły. Zadebiutował fabułą „Rozmowa z człowiekiem z szafy” w 1993 roku, po sześciu latach nakręcił „Królową aniołów”, od tego filmu do „Jestem Twój” minęła dekada. Wreszcie dwa lata temu pokazał zrealizowany z dyplomantami wydziału aktorskiego łódzkiej Filmówki nowelowy „Śpiewający obrusik”, ale to projekt inny niż wszystkie dotychczasowe. Po pierwsze film dyplomowy kręcony niejako zamiast dyplomowego przedstawienia na zakończenie Szkoły. Po drugie, zrobił go rektor uczelni, wytyczając dla niej nową tradycję, ale też dając coś od siebie studentom. Wreszcie w spotkaniu Grzegorzka z młodością in extenso było coś z powrotu do własnej przeszłości, wejście na teren offowej, nieskrępowanej niczym wypowiedzi, nawet jeżeli stała za nią szacowna instytucja.

Zdjęcie jest własności GILDII REŻYSERÓW POLSKICH. Wszystkie prawa zastrzeżone.

fot. Rafał Placek / GILDIA REŻYSERÓW POLSKICH

Dwadzieścia trzy lata i tylko cztery filmy fabularne to niewiele. Jednak Mariusz Grzegorzek się nie spieszy, nie czuje przymusu, by ścigać się z kimkolwiek, nawet z samym sobą. Długie przerwy pomiędzy kolejnymi realizacjami przyjmuje jako coś naturalnego, bo od zawsze samego siebie do nich przyzwyczaił. Poza tym znalazł sobie drugi dom. Swojego czasu, wobec kurczących się możliwości finansowych polskiego kina, pojawił się trend, aby twórcy filmowi pracowali w teatrze. Robiło to wielu, zazwyczaj jednak okazjonalnie.

Tymczasem Mariusz Grzegorzek znalazł w teatrze swoje miejsce. Przez długi czas to teatr, a dokładniej łódzki Teatr Jaracza, był jego podstawową przystanią. Tam znalazł grupę aktorów i powracał do nich w różnych konfiguracjach przy kolejnych pracach. Tam mógł pochylać się nad znalezionymi przez siebie tekstami. Z czasem stworzył własną szczelinę o nazwie teatr Mariusza Grzegorzka i byli tacy, którzy nie wyobrażali sobie, by mogli nie zobaczyć któregokolwiek z przedstawień. Koniec końców Grzegorzek pracował nie tylko w Jaraczu, ale także chociażby w warszawskim Powszechnym i Studio, całkiem niedawno w krakowskim Narodowym Starym Teatrze. Łącznie z dyplomami przygotował do dziś dwadzieścia pięć spektakli. Wobec czterech pełnometrażowych fabuł znacząca to proporcja.

Urodził się w Cieszynie w 1962 roku w rodzinie bez jakichkolwiek inklinacji artystycznych. Od dziecka czuł się oryginałem, lubił zwracać na siebie uwagę, podkreślać swoją wyrazistość i trudno uznać, by mu to  – umiejętnie ogrywane – do dziś nie zostało. W Cieszynie była słynna na całą Polskę fabryka elektronarzędzi Celma, działał przy niej Dyskusyjny Klub Filmowy. Miał świetny repertuar, dobierany przez Mariana Sabatha, potem szefa całej ogólnopolskiej Federacji DKF-ów. To właśnie Sabathowi licealista Grzegorzek zawdzięcza pierwsze wtajemniczenie w kino – młodzieńczą fascynację dziełami Wernera Herzoga oraz Ingmara Bergmana, charakterystyczną zresztą dla twórcy do dzisiaj.

Do łódzkiej Filmówki dostał się za pierwszym razem. „Przeszedłem przez egzaminy jak burza i do dziś myślę o tym z niedowierzaniem”

Grzegorzek zaraził się kinem, a potem ciężko na nie zachorował. Oglądał wszystko, do młodzieńczego pamiętnika wklejał bilety na seanse w cieszyńskim „Piaście”, zapisywał, na jakim miejscu w którym rzędzie siedział, notował luźne impresje. Wśród tytułów, które uformowały jego ówczesną świadomość był „Piknik pod Wiszącą Skałą” Weira, a  także „Trzy kobiety” Altmana. Jednocześnie zaczął myśleć o aktorstwie, założył nawet Grupę Teatralną Zero, obok niego znalazł się tam m.in. późniejszy założyciel krakowskiego Teatru Mumerus Zbigniew Hołdys.

Ich przedstawienia zyskały ponadlokalną sławę, ale Grzegorzek kierował się już ku sztuce. Malował, rysował, tworzył kolaże, jak sam dziś mówi w surrealistycznym sznycie. Namówiony do udziału w olimpiadzie artystycznej, został jej laureatem. Dawało mu to miejsce na studiach bez egzaminów, ale początkowo nie chciał z tego skorzystać. Startował na krakowską Akademię Sztuk Pięknych, ale nie został przyjęty. Mocno załamany zdecydował się na historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. – Było tam dobre towarzystwo, a jednak strasznie się męczyłem – wspomina. – Dużo robiłem własnych rzeczy – rysowałem i malowałem – i to wówczas było dla mnie najważniejsze. Poza tym od jakiegoś czasu wiedziałem, że będę startował na reżyserię. 

Do łódzkiej Filmówki dostał się za pierwszym razem. – Przeszedłem przez egzaminy jak burza i do dziś myślę o tym z niedowierzaniem – wspomina. – W Szkole najważniejsze było spotkanie z Wojciechem Jerzym Hasem. Był legendą, o której wszyscy mówili z podziwem i przestrachem. Zacząłem z nim zajęcia na drugim roku od zaskoczenia – ten człowiek palił papierosa za papierosem, ale w ogóle się nie odzywał. „On jest pozbawiony aparatu mowy” – myślałem zdumiony. Potem jednak stał się prawdziwym sparingpartnerem. Jedynym, z którym ja, z egzaltacją zasłuchany w Joy Division i Dead Can Dance, mogłem nawiązać porozumienie.

„Zawsze fascynował mnie tkwiący w człowieku pęd do autodestrukcji, cienka granica między normalnością a szaleństwem”

Dzięki Hasowi powstał obsypany nagrodami „Krakatau” (tak nazywa się również firma producencka założona przez Mariusza i jego żonę, Barbarę), a potem dyplomowy „Robak” oparty na opowiadaniu Fiodora Sołoguba. Dzisiaj wiadomo, że nie byłoby Grzegorzka reżysera bez „Krakatau” właśnie. Jedenastominutowa kolażowa etiuda, kręcona na taśmie 8 mm, wskazała mu, że może przezwyciężyć lęk przed sobą. – Pokonałem własne kompleksy i uwierzyłem, że ja też mogę być reżyserem – mówi. – Zrozumiałem też, że moją drogą nie są tradycyjne, linearnie prowadzone fabuły, ale rzeczy wypływające z wewnątrz mnie i nie ma sensu z tym walczyć, bo to moja siła. Zawsze fascynował mnie tkwiący w człowieku pęd do autodestrukcji, cienka granica między normalnością a szaleństwem. Przy czym szaleństwo zawsze było dla mnie normą, a tak zwana normalność jedynie podrzędnym teatrem.

Owym szaleństwem naznaczone są też fabularne dzieła Grzegorzka. W „Rozmowie z człowiekiem z szafy” sugestywnie opowiedział z chorej, toksycznej miłości matki (Bożena Adamek) i dorosłego syna (Rafał Olbrychski). W „Królowej aniołów” w dwóch perspektywach czasowych opowiadał o miłości ekstremalnej i niemożliwej. „Jestem Twój”, inspirowane sztuką Judith Thompson, której teksty („Lew na ulicy”, „Habitat”) wystawiał na scenie, opowiadało o miłosnym klinczu i cienkiej granicy oddzielającej uczucie od agresji. Znakomite role zagrali w nim aktorzy współpracujący z artystą w teatrze – Małgorzata Buczkowska, Ireneusz Czop, Mariusz Ostrowski. To właśnie Grzegorzkowi zawdzięczamy odkrycie dla kina wspaniałej, dobrze znanej teatromanom, aktorki Doroty Kolak. Za „Jestem twój” dostała nagrodę w Gdyni i od tej pory niemal nie opuszcza ekranu.

Niewiele filmów, a mimo to dorobek Mariusza Grzegorzka jest bardzo bogaty. Jerzemu Kapuścińskiemu zawdzięcza wejście do telewizji, mocne zakorzenienie w Dwójce (gdzie dał się poznać jako całkiem osobny realizator, autor teledysków), a przede wszystkim tak wspaniałe przygody, jak tworzenie wizualnych impresji do muzyki Meredith Monk i Arvo Parta. Drugą kadencję pracuje jako rektor łódzkiej Szkoły Filmowej, choć niektórym wydawało się, że on – „histeryk sztuki” – jak sam siebie nazywał, jest ostatnim człowiekiem do tej funkcji.

Uczy studentów, by pokonywali własne ograniczenia, jak zrobił to sam przed laty. Zerwał już z łatką dziwaka, artysty osobnego, traktowanego w innych kategoriach. No i powraca do teatru, który – jak twierdzi – kiedyś go uratował. Przy zamiłowaniu do anarchii nauczył twardych reguł, pracy w zespole, prawdziwej międzyludzkiej relacji z aktorem. W łódzkim Jaraczu zaczyna właśnie próby do „Czarownic z Salem” Arthura Millera. Premiera na początku kwietnia.

— Jacek Wakar
Filmografia

2015 Śpiewający obrusik (film fabularny)

2009 Jestem Twój (film fabularny)

2003 Licedei (dokument)

2002 Zdaniem Amy (spektakl telewizyjny)

2000 Simpatico (spektakl telewizyjny)

1999 Królowa aniołów (film fabularny)

1998 Arvo Part. Gra liczb (dokument)

1998 Z prochu powstałeś (spektakl telewizyjny)

1997 Zmierzch długiego dnia (spektakl telewizyjny)

1996 Pięć bajek o miłości (film krótkometrażowy)

1996 Rutherford i syn (spektakl telewizyjny)

1995 Meredith (dokument)

1995 Panny smutne (film krótkometrażowy)

1994 Ars nova. El libre vermell. Pieśni pielgrzymujących do klasztoru Monserrat. Katalonia, XIX w. (film fabularny, krótkometrażowy)

1993 Rozmowa z człowiekiem z szafy (film fabularny)

1990 Goliathus, Goliathus (film fabularny, telewizyjny)

1989 Jezusowi jest zimno (etiuda szkolna)

1988 Robak (etiuda szkolna)

1987 Ciemne morze (etiuda szkolna)

1986 Krakatau (etiuda szkolna)

1986 Sen Adriana (etiuda szkolna)

1985 Piękna pani rzeźnikowa (etiuda szkolna)

Nagrody

2015 Śpiewający obrusik

Festiwal Filmowy w Gdyni − Złoty Pazur, nagroda w konkursie „Inne Spojrzenie”

2010 Jestem Twój

Ogólnopolski Festiwal Sztuki Filmowej „Prowincjonalia” − Nagroda Dziennikarzy

1993 Rozmowy z człowiekiem z szafy

Międzynarodowy Festiwal w Wenecji − wyróżnienie za debiut reżyserski

Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni − Nagroda Specjalna Jury

Festiwal Młodego Kina Wschodnioeuropejskiego w Cottbus − III nagroda

Nagroda im. Andrzeja Munka (przyznawana przez PWSFTviT)

Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Aleksandrii −  nagroda za debiut reżyserski

1988 Robak

Międzynarodowy Festiwal Filmów Dyplomowych w Tours − Grand Prix

Międzynarodowy Festiwal Szkół Filmowych w Monachium − Nagroda Główna

Festiwal Filmów Studenckich „Early Bird” w sofii − nagroda za specjalny film zagraniczny

Międzynarodowy Festiwal Filmów Krótkometrażowych w Oberhausen − wyróżnienie jury katolickiego

Międzynarodowy Festiwal Filmów Krótkometrażowych w Oberhausen − wyróżnienie Niemieckich Związków Zawodowych DGB

1987 Krakatau

Międzynarodowy Festiwal Filmowy „Eurocinema” w Rimini − Wyróżnienie

Międzynarodowy Festiwal Filmów Krótkometrażowych w Oberhausen − nagroda Filmoteki Młodych

Międzynarodowy Festiwal Filmów Krótkometrażowych w Oberhausen − wyróżnienie ministra Westfalii

Międzynarodowy Festiwal Szkół Filmowych w Monachium − Nagroda Główna
Festiwal Etiud Studenckich w Łodzi −  II Nagroda